Wczorajszą sesję można nazwać klasyczną. Była to, a właściwie jeszcze jest, klasyczna korekta po silnym spadku cen, jaki miał miejsce w środę. Świadczy o tym nie tylko sam przebieg notowań, ale także książkowe zachowania wielkości obrotu oraz liczby otwartych pozycji.
Spadek w środę był silny, ale nie to czyniło go istotnym. To, że był to ważny ruch rynku wynikało z większego obrotu jaki mu towarzyszył. Do takiego postrzegania środowego spadku słaniała także zmiana liczby otwartych pozycji, która w środę silnie wzrosła. Potwierdzało to, że źródłem podaż nie byli przestraszeni posiadacze długich pozycji, ale była to świadoma podaż graczy liczących na dalszy spadek cen.
Wczoraj ceny nieco wzrosły, ale nie powinno to przestraszyć posiadaczy krótkich pozycji. Tu ponownie zachowanie obrotu i LOP im sprzyja. Korekty zdarzają się zawsze. Ważny jest trend, a ten wydaje się spadkowy. W czasie wczorajszego wzrostu cen zanotowano mniejszy od środowego obrót. W dodatku w czasie spadku cen LOP cały czas rosła, natomiast w czasie wzrostu, spadała. Takie zachowanie można sugerować, że źródłem popytu na rynku terminowym byli głównie gracze zamykający zarobione krótkie pozycje oraz obawiający się bliskości dołka z połowy maja.
Skoro jest tak źle, to czy już dziś będziemy kontynuować spadek cen? Należy się tego spodziewać, choć niekoniecznie musi się on pojawić na dzisiejszej sesji. Nasz rynek ostatnio porusza się skokowo. Po sporym ruchu mamy kilka dni spokoju. Być może i dzisiejsza sesja będzie spokojna, a może nawet i zakończy się na lekkim plusie. To jednak nie będzie wiele znaczyć. Myślę, że prędzej czy później dojdzie do testu majowego dołka (1607 pkt) i nie stawiałbym wiele na to, że bykom uda się go obronić. Sądzę, że dopiero zaczęliśmy spadać.