Kompletna plaża - tak można by rzec o tym co działo się w poniedziałek na rynku skarbowych papierów wartościowych przed godziną 16.00. Inwestorzy i dealerzy najwyraźniej zajęci byli oglądaniem transmisji z igrzysk w Atenach, a o handlu nikt nie myślał, tym bardziej, że właśnie o 16.00 spodziewane były dane o inflacji w lipcu. Dla wielu bez wątpienia okazały się one dużym zaskoczeniem. Inflacja nie tylko, że nie przekroczyła po raz koleiny oczekiwań rynku, ale wręcz była od nich niższa.

Efekt był natychmiastowy. Krzywa rentowności polskich obligacji przesunęła się mocno w dół. W rezultacie dwuletnie papiery OK0406 zakończyły poniedziałkowe notowania z rentownością 7,66% (spadek aż o 10 pb. w stosunku do piątku), pięcioletnie DS0509 - 7,61% (spadek o 6 pb.), a 10-letnie DS1013 - 7,36% (w dół o 2 pb.).

Czy te dane mogą zmienić obraz rynku na dłużej? Na pewno schłodzą zaniepokojonych dużą inflacją członków RPP, co w konsekwencji prawdopodobnie powstrzyma ich przed podwyżką stóp na sierpniowym posiedzeniu. Nie ma jednak pewności, że inflacja osiągnęła już swój tegoroczny szczyt. Dlatego widmo podwyżek w następnych miesiącach wciąż wisi nad rynkiem. Pozytywny wydźwięk dla rynku mają za to wypowiedzi Mirosława Gronickiego, który zapowiada zmniejszenie potrzeb pożyczkowych państwa. Dlatego myślę, że w najbliższych dniach czekają nas dalsze, choć umiarkowane wzrosty.