- Przetarg był udany. Obligacje kupowali inwestorzy krajowi spoza sektora bankowego, głównie ubezpieczyciele i fundusze inwestycyjne. Był też popyt ze strony inwestorów zagranicznych - mówi Tomasz Sikora, szef dealerów obligacji w BRE Banku. - Dziwi mnie, że ministerstwo nie zdecydowało się na zorganizowanie dodatkowej aukcji - dodaje. Jego zdaniem, powodem mogła być stosunkowo niska cena (średnia wyniosła 904,1 zł, a minimalna - 900 zł).
Część dealerów obawiała się, że popyt na nowe obligacje będzie niewielki, a MF będzie mieć problemy z uplasowaniem na rynku całej oferty. Obligacjom mogły pomóc poniedziałkowe dane GUS, wskazujące na dalszy wzrost inflacji w Polsce.
Nowe papiery mają nietypową konstrukcję: stałe oprocentowanie - wynoszące 3% w skali roku - i zmienny nominał, który zależy od wysokości inflacji. W ocenie MF są one dobrym sposobem ochrony kapitału przed utratą wartości z powodu wzrostu cen. Papiery będą wykupione w sierpniu 2016 r.
Nietypowe jest również nadanie nowym obligacjom ratingu (na poziomie A) przez agencję Fitch. Do tej pory oddzielny rating dostawały tylko papiery emitowane przez Polskę na rynkach zagranicznych. Czy to oznacza, że ministerstwu szczególnie zależy na dobrej ocenie nowych obligacji? - To była inicjatywa agencji - mówi Piotr Marczak, wicedyrektor Departamentu Długu Publicznego w MF.
Ministerstwo pracuje też nad nowymi obligacjami dla inwestorów detalicznych. Mają to być papiery dziesięcioletnie, przeznaczone do odkładania pieniędzy na emeryturę.