- Dotychczasowa praktyka wskazuje, że większość polskich firm odczuwa strach przed współpracą z kontrahentem oddalonym o 2 lub 3 tysiące kilometrów. Odbiorcy działający w innych warunkach ekonomicznych i prawnych, mówiący w innym języku, wydają się być bardzo "egzotyczni" bez względu na fakt, iż ramy tej "egzotyki" stanowią przecież przepisy wspólnego rynku europejskiego - mówi Anna Tłuściak, wiceprezes odpowiedzialna za windykację należności w Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem.
Według niej polscy przedsiębiorcy stają przed dylematem, czy rozwinąć sprzedaż, mimo że może być ona obarczona dużym ryzykiem, czy też pozostać na dobrze znanym rynku lokalnym.
Najpierw trzeba sprawdzić
kontrahenta
Zdaniem Anny Tłuściak, te wszystkie wątpliwości nie są bezzasadne. - Najpierw należy ocenić faktyczny poziom ryzyka niewypłacalności potencjalnego partnera zagranicznego - tłumaczy przedstawicielka Euler Hermes. Zdarza się jednak, że pomimo wcześniej zebranych pozytywnych informacji, wskazujących na stabilną kondycję finansową kontrahenta, po pewnym czasie przestanie on terminowo regulować płatności.