Po tym, jak w drugiej połowie lipca wykres kursu dolara wobec złotego przeciął linię dwumiesięcznej tendencji spadkowej, zwolennicy amerykańskiego pieniądza poczuli się mocniej. Co prawda, notowania przez ostatni miesiąc pozostają w konsolidacji, ale można przypuszczać, że stanowi ona podstawę do odreagowania dwumiesięcznej fali wyprzedaży dolara. Kluczowy poziom wyznacza szczyt z końca lipca przy 3,67 zł. Przebicie się przez połowę czarnej świecy z 6 sierpnia zapowiada ruch w kierunku tej bariery.
Takiemu scenariuszowi będą sprzyjać niepokój w regionie związany z kryzysem politycznym na Węgrzech, osłabiającym forinta, a także schłodzenie oczekiwań co do skali dalszych podwyżek stóp procentowych przez RPP. Wystarczy przypomnieć końcówkę ubiegłego roku, kiedy wyprzedaż forinta w dużym stopniu odbiła się na wartości złotego. Czynnikiem przeciwdziałającym deprecjacji naszej waluty wobec dolara jest rysujące się na horyzoncie osłabienie amerykańskiego pieniądza. Przebicie przez kurs euro do dolara poziomu 1,245 zagrozi ruchem w kierunku tegorocznego szczytu. Wczoraj po południu euro kosztowało 4,474 zł, dolar 3,613 zł, a na świecie wspólną walutę wyceniono na 1,236 USD.