Reklama

Jestem optymistą

Z Krzysztofem Paterem, ministrem polityki społecznej, pomysłodawcą IKE, rozmawia Katarzyna Siwek

Publikacja: 28.08.2004 08:23

Panie Ministrze program Indywidualnych Kont Emerytalnych może okazać się kompletną klapą...

Nie.

Jak to nie? Biura maklerskie sobie odpuściły. Podobnie zrobiły banki. Wygląda na to, że ich rola w systemie IKE ograniczy się do dystrybucji produktów oferowanych przez inne spółki z grupy. Ministerstwo Finansów nie spieszy się z ofertą nowych obligacji.

To jeszcze o niczym nie świadczy. Pierwsze podsumowania będziemy robić dopiero pod koniec roku. Taki okres rozliczeniowy sobie wyznaczyliśmy, aby ocenić program IKE. A to, że biura maklerskie nie chcą otwierać kont emerytalnych w formie rachunku inwestycyjnego, specjalnie mnie nie martwi i nie dziwi. Odsetek Polaków, którzy inwestują na giełdzie, jest przecież niewielki. Dobrą informacją jest natomiast to, że IKE chce uruchomić większość towarzystw funduszy inwestycyjnych. KPWiG ciężko pracuje nad wnioskami o zmiany w statutach funduszy, żeby jak najszybciej wydać decyzje. Jestem pewny, że będziemy mieli kilkadziesiąt różnych produktów umożliwiających odkładanie na emeryturę.

A co z bankami? Najpierw walczyły o wprowadzenie do ustawy o IKE zapisów umożli-

Reklama
Reklama

wiających prowadzenie kont w formie depozytów, a ostatecznie żadnej oferty nie przygotowały.

Sytuacja ta może się bardzo szybko zmienić. Z badań, które przeprowadził Pentor, wynika, że lokaty bankowe mogą mieć największe wzięcie wśród posiadaczy IKE. W każdym razie ja jestem optymistą. Z tygodnia na tydzień Polacy coraz więcej wiedzą o nowym systemie emerytalnym. Rośnie liczba ofert.

Rośnie? Skąd takie wnioski? Z informacji PARKIETU wynika, że oferty wcale nie są gotowe, chociaż do 1 września zostało zaledwie kilka dni. Wszystkie szczegóły trzymane są w głębokiej tajemnicy. Nie wiadomo nawet, ile trzeba będzie zapłacić za prowadzenie konta. Nie widać reklam...

To prawda, że reklam prawie nie ma. Ale ja się tym nie przejmuję, bo one nie są najważniejsze. Najwięcej umów z uczestnikami IKE podpiszą prawdopodobnie agenci ubezpieczeniowi. A oni ruszą najpierw do swoich starych klientów i będą ich przekonywać do założenia IKE. Będą w tym znacznie bardziej skuteczni niż reklamy w telewizji.

Instytucje finansowe narzekają, że rząd przerzucił na nie koszty edukowania społeczeństwa i promowania IKE. Pan mówił wcześniej, że w budżecie żadnych pieniędzy na to nie ma.

Bo nie ma takiej potrzeby. My tu rozmawiamy, pani potem to opisze. Każda szanująca się gazeta przygotowuje jakiś dodatek poświęcony IKE. Jak mnie zapraszają do telewizji, to nigdy nie odmawiam. Jednym słowem, mamy ten sam efekt, ale beznakładowo. Gdy powstawały fundusze emerytalne, rząd wydał dużo pieniędzy na promowanie reformy. Były billboardy i reklamy w telewizji. A w ten sposób nie edukuje się ludzi.

Reklama
Reklama

Zakładał Pan wcześniej, że do IKE przystąpi w tym roku między 1,8 a 3,5 mln osób. Czy zrewidował Pan te prognozy ze względu na to, że instytucje finansowe nie są jeszcze gotowe z ofertą?

Absolutnie nie. Powiem więcej, z badań przeprowadzonych przez Pentora wynika, że się wcale nie pomyliłem. Ich szacunki są prawie identyczne: 1,5-3,5 mln uczestników w tym roku.

Firmy, które mają prowadzić IKE, twierdzą, że limit wpłat na konta jest za niski. Niespełna 3,5 tys. w pierwszym roku to podobno za mało dla ich klientów.

Ale to nieprawda. Proszę sobie wyobrazić, że z naszych badań wynika, że zaledwie kilka procent uczestników IKE wykorzysta limit w całości. Reszta deklaruje, że będzie wpłacać mniejsze kwoty.

Podczas debaty Sejmowej nad ustawą o IKE mówił Pan, że limit może być podwyższony, jeśli poprawi się sytuacja budżetu. I poprawiła się, mamy więcej wpływów z podatków. Czy to oznacza, że limit może być wyższy?

Nie wykluczam tego. Ale na razie nie ma takiej potrzeby, skoro obecny limit i tak nie będzie wykorzystany.

Reklama
Reklama

Kiedy możemy wrócić do tego tematu?

Pod koniec roku. Wtedy będziemy oceniać, co wyszło z IKE i wyciągać wnioski, co ewentualnie zmienić w systemie.Nie znamy jeszcze stawek opłat za prowadzenie kont emerytalnych. Wiadomo jednak, że TFI chcą tak skonstruować tabele, aby klientom nie opłacało się przenosić do konkurencji. Wielu z nich może się w tym nie zorientować przed podpisaniem umowy.

Rozmawiałem na ten temat z przewodniczącym KPWIG. Trzeba się będzie temu przyjrzeć. Ale przesłanie dla klientów jest jedno: dokładnie czytać umowy. Jeśli są skonstruowane jasno i prosto, to podpisywać, a jeśli są jakieś zawiłości, to szukać gdzie indziej.

Dziękuję za rozmowę.

Komisja ostrzega

Reklama
Reklama

"KPWiG zwraca się do inwestorów, aby dokonywany przez nich wybór był dobrze przemyślany"- napisała Komisja w specjalnym komunikacie wydanym w sprawie Indywidualnych Kont Emerytalnych. "Szczególną uwagę należy zwrócić na sposób pobierania opłat i ich wysokość". KPWiG ostrzega, że opłaty w funduszach są tak skonstruowane, aby inwestorowi, który raz podpisze umowę o prowadzenie IKE, nie opłacało się przenosić do innego TFI.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama