- Unii potrzebny jest jeden rynek dla papierów wartościowych emitowanych przez wielkie korporacje, elektroniczny, dostępny z każdego kraju UE - powiedział I. Chalupec. - Oprócz tego mamy mnóstwo firm małych i średnich, które emitują akcje i obligacje. One potrzebują giełd lokalnych - dodał.

Jego zdaniem, warszawski parkiet mógłby odegrać rolę rynku regionalnego. Niektóre państwa będą się jednak musiały zastanowić, czy będzie im potrzebna własna giełda. - Czy Słowenia, która ma 2 mln mieszkańców i minigospodarkę potrzebuje rynku w Lublanie? Prawdopodobnie mogłaby go zastąpić jakaś giełda środkowoeuropejska - stwierdził wiceminister.

Jego zdaniem, w najbliższych latach gospodarka europejska będzie się rozwijała wolniej od amerykańskiej czy azjatyckiej. - A to się przełoży na rynek kapitałowy - ostrzegł wiceminister. - Będzie się kurczył, ale nie w wartościach bezwzględnych, tylko w stosunku do znacznie szybciej rozwijających się rynków Ameryki, Azji, a nawet Australii i Oceanii - powiedział. To zdaniem wiceministra oznacza mniej pracy dla maklerów, bankowców, różnego typu pośredników finansowych i ubezpieczycieli.

Według I. Chalupca, w latach 70. Unia Europejska miała 70--proc. udział w tworzeniu światowego PKB. - Za 30 lat będzie to 10% - prognozuje wiceminister. Jego zdaniem, poziom koniunktury gospodarczej ma ogromne znaczenie dla inwestycji bezpośrednich, a tym samym dla rynku kapitałowego. - Kapitał płynie tam, gdzie są atrakcyjne stopy zwrotu. W tej chwili kapitał europejski finansuje rozwój gospodarek azjatyckich czy amerykańskich - stwierdził. - Europa stała się dawcą kapitału, bo sama u siebie nie stwarza odpowiednich warunków do inwestycji - dodał.