Rosyjskie ministerstwo finansów już w lipcu zapowiadało, że zakłady w Nieftiejugańsku, bardzo ważna jednostka Jukosu, odpowiadająca za 65% wydobycia ropy przez ten koncern, są szykowane na sprzedaż. Bankrutujący koncern, który zalega fiskusowi miliardy rubli, bez Nieftiejugańska stałby się praktycznie bezwartościową firmą. Ponad miesiąc temu informowano, że najcenniejszy oddział Jukosu zostanie przejęty przez państwową spółkę, stworzoną specjalnie w tym celu, aby przygotować go do sprzedaży branżowemu inwestorowi.
Moskiewskie biuro maklerskie UBS Brunswick uważa, że najpoważniejszym kandydatem do przejęcia Nieftiejugańska jest inny rosyjski koncern naftowy Surgutnieftiegaz. O ile w przypadku Jukosu na czele firmy stał zaciekły wróg Putina - Michaił Chodorkowski (od lata ub.r. przebywa w areszcie), to Surgutem kieruje bliski znajomy prezydenta Rosji - Władimir Bogdanow. To on prowadził kampanię wyborczą Putina w zachodniej części Syberii cztery lata temu. - Putin chce, aby tak ważne zakłady kontrolował ktoś lojalny. Nie ma lepszego kandydata niż Bogdanow - powiedział Bloombergowi Mattias Westman z londyńskiego funduszu Prosperity Capital Management, który w portfelu ma m.in. papiery Surgutnieftiegazu. Tym bardziej że szef Surgutu podziela opinię Putina, iż potężne koncerny powinny inwestować w infrastrukturę w regionie, w którym działają. Surgut, 300-tysięczne miasto, leżące zaledwie 550 kilometrów od koła polarnego w porównaniu z Nieftiejugańskiem, leżącym tylko 70 kilometrów od Surgutu, po drugiej stronie rzeki Ob.
Większość analityków nie ma już raczej złudzeń, że oddział zostanie odebrany Jukosowi. Koncern raz po raz nękany jest przez służby skarbowe, które zabierają mu pieniądze z kont, a bardzo prawdopodobne jest, że fiskus będzie się też domagał zwrotu podatku za kolejne dwa lata - 2003-2004. Na razie rosyjskie władze skarbowe domagają się łącznie od Jukosu 7,5 mld USD z tytułu zaległych podatków. To kontrastuje z czwartkową wypowiedzią prezydenta Putina, który powiedział, że nie jest jego intencją, aby doprowadzić spółkę do bankructwa. Po tej wypowiedzi kurs spółki skoczył o 5%.
Bloomberg