Piątkowa sesja na rynku polskich obligacji skarbowych zaczęła się z cenami nieco wyższymi od czwartkowych. Wykorzystując to do sprzedaży pięcioletnich obligacji przystąpili inwestorzy z Londynu. Banki lokalne skłonne były raczej kupować obligacje, ale ich siła systematycznie słabła. Po południu na rynkach wyczekiwano na dane z USA.

Publikacja informacji o cenach produkcji przemysłowej i deficycie handlowym spowodowała wzrost cen obligacji na rynkach bazowych. Za nimi podążyły ceny polskiego długu. Wtedy banki zainteresowały się sektorem dwóch lat, gdzie dokupywały obligacje. Publikacja danych o deficycie na rachunku obrotów bieżących w Polsce (-154 mln euro) nie poruszyła rynkiem.

Na koniec sesji obligacje benchmarkowe o zapadalności 2 oraz 5 lat osiągnęły rentowność odpowiednio: 7,73% (wzrost o 6 pb. w stosunku do poprzedniego dnia) oraz 7,48% (+1 pb.).

W poniedziałek w Polsce nie będzie publikacji danych mogących nadać kierunek rynkowi. Tradycyjnie w takie dni, uczestnicy rynku skupią się na cenach ropy naftowej i indeksach akcyjnych. Można zatem oczekiwać, że sesja upłynie na handlu w trendzie horyzontalnym.