Rekord WIG20 przewiduje pięciu z 14 ankietowanych przez nas specjalistów. Do końca miesiąca zostało dziewięć sesji. Na każdej z nich indeks dużych firm musiałby zyskać prawie 70 punktów, aby ustanowić historyczne maksimum. Najwyższą wartość zanotował 10 marca 2000 roku - na zakończenie sesji miał 2481 pkt. Pozostałe dziewięć osób uważa, że rekord nie padnie. Na zamknięcie piątkowych notowań wskaźnik miał 1819,7 pkt.
Paweł Homiński zgadza się z dość powszechną na rynku opinią, że za zwyżkami mogą stać inwestorzy zagraniczni. - Zorientowali się, że nie dostaną tyle akcji PKO BP, ile chcą, i zaczęli kupować już notowane banki. Widać to było w piątek po notowaniach Pekao i BPH - twierdzi zarządzający PTE Dom. - Uważam jednak, że wyceny w sektorze są już dość wyśrubowane - dodaje. Podobne zdanie ma Tomasz Bardziłowski, dyrektor działu analiz w DM BZ WBK. - Potencjał wzrostowy w krótkim terminie jest ograniczony. Większość spółek, które analizujemy, osiągnęła już wyznaczone przez nas ceny. Na ewentualną korektę wycen zdecydujemy się najwcześniej po zapoznaniu się z wynikami za trzeci kwartał - mówi.
Makrouzasadnienie
Uzasadnieniem dla zwyżki kursów są dobre wyniki giełdowych spółek i szybki wzrost gospodarczy. Tempo wzrostu PKB w Polsce wynosi 6,1%, co sprawia, że nasz kraj należy do najszybciej rozwijających się państw Unii Europejskiej. W "starej" Unii w takim samym tempie rośnie tylko gospodarka Irlandii. Natomiast w grupie nowych krajów członkowskich wyprzedzają nas tylko Litwa (7,3%) i Łotwa (7,7%).
Inwestorzy zagraniczni największą uwagę zwracają na stan finansów publicznych. Także i w tym przypadku sytuacja okazuje się lepsza niż można było oczekiwać jeszcze w zeszłym roku. Deficyt budżetowy po sierpniu sięgał 57,1% tegorocznego planu. Analitycy spodziewali się raczej 60%, a rok temu luka w budżecie sięgnęła 77% planu na 2003 r. Projektowany na 2005 r. deficyt ma wynieść według rządu 35 mld zł, czyli 3,7% PKB wobec 5,1% zakładanych na ten rok.