Reklama

Sprzedawca ?nasz pan?

Nowoczesne koncepcje biznesowe koncentrują się na kliencie, tak więc budujemy organizacje zorientowane na klienta, z myślą o kliencie, "klientocentryczne"...

Publikacja: 23.09.2004 08:28

Och, jak miło jest być klientem! Możemy się o tym przekonać nawet w sklepie za rogiem, gdzie sprzedawca uwija się, reagując na każde nasze skinienie, każdy pomruk niezadowolenia. A jeszcze przyjemniej jest być klientem dysponującym dużym budżetem w dużej korporacji. Ach, te zaloty dostawców sprzętu, oprogramowania, agencji reklamowych! Ciągle urywające się telefony, setki zaproszeń na bankiety, wykwintne kolacje. Prezentacje zaplanowane przez sprzedawców do najmniejszego szczegółu, które jednak czasami kończą się katastrofą po jednym stwierdzeniu klienta, że "przecież w ogóle nie o to chodziło"... I nie zapominajmy o wyjazdach referencyjnych do egzotycznych krajów, gdzie sprzedawca dba, aby jego "klient z budżetem" przeżył niezapomniane chwile, i to niekoniecznie sam na sam z jego produktem. O tak, klient jest ważny!

No tak - chciałoby się powiedzieć - a sprzedawca, czy sprzedawca nie jest ważny? Sprzedaż to nie jest łatwa rzecz. Ile razy myślimy: jak to dobrze, że ja nie jestem tym akwizytorem, którego goni się z każdego biura w Polsce, jak to dobrze, że to nie ja rozdaję na ulicy te ulotki, których nikt nie chce wziąć. Ale czy tak musi być? Czy sprzedawca zawsze musi być tym gorszym, poniewieranym, poniżanym? Otóż nie. Jak ważna jest sprzedaż dla wzrostu gospodarczego czy zatrudnienia, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Poza tym, miejmy na względzie to, że każdy z nas być może kiedyś będzie musiał coś sprzedać...

Gdy już będziemy coś sprzedawać, to miło byłoby mieć wtedy po drugiej stronie słuchającego, cierpliwego i zainteresowanego klienta. Aby jednak tak się stało, musimy sami zacząć starać się być takim właśnie klientem. Proponuję już dzisiaj zacząć od siebie i wprowadzić kodeks dobrego klienta. Od dzisiaj więc:

1. Z zainteresowaniem będziemy brać ulotki rozdawane na ulicy - czasem nawet którąś przeczytamy i może kiedyś, na jej podstawie, coś kupimy. Zrezygnujemy z odpowiedzi typu, "co pan mi tu wtyka!" albo "tę ulotkę to może pan sobie..."

2. Komiwojażera nie będziemy już szczuć psem, a co najwyżej poprosimy go o telefon, abyśmy mogli zweryfikować jego dane i ewentualnie umówić się w innym terminie.

Reklama
Reklama

3. Z drzwi wejściowych w firmie zdejmiemy wszystkie kartki typu "Akwizytorom dziękujemy", a wywiesimy informację, że owszem, zapraszamy akwizytorów do stołówki, powiedzmy w każdy piątek między 12.00 a 14.00.

4. Przekażemy telefonistce lub asystentce informację, że od tej pory już nie jesteśmy zawsze na bardzo ważnym spotkaniu, gdy dzwoni Pan X z firmy Y, który "na pewno chce nam coś wcisnąć" i chętnie z Panem X porozmawiamy.

5. Nie będziemy prosili sprzedawcy o 14 prezentacji, 3 wizyty referencyjne i nie przyjmiemy od niego zaproszenia na kolację dla 20 osób, jeśli już wcześniej podjęliśmy decyzje o wyborze konkurencyjnej oferty.

Nie musimy koniecznie wywieszać w sklepach kartki z napisem "Sprzedawca nasz pan", bo to chyba już jednak kiedyś było... To, że sprzedawców nie traktujemy zbyt ciepło, na pewno wynika z naszej kolejkowej przeszłości, ale czas odreagowania już chyba minął...

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama