W PKO BP pracuje około 36,5 tys. osób. Tymczasem w czeskim Komercni Banka jest to 8,8 tys. osób, w węgierskim OTP - 8 tys., a w Banku Austria Creditanstalt 24,4 tys. Te trzy instytucje, mimo niższego zatrudnienia, w zeszłym roku zanotowały wyższe zyski niż polska spółka. - W sektorze bankowym obserwuje się proces spadku wskaźnika kosztów do dochodów w instytucjach mających największe udziały w rynku. W tym przypadku działa bowiem efekt skali, który jest szczególnie zauważalny w bankach detalicznych. Natomiast PKO BP odbiega od tego trendu - uważa Marcin Jabłczyński, analityk DM BZ WBK.
Ze wskaźnikiem kosztów do dochodów w wysokości 63%, prywatyzowanej spółce bliżej do BZ WBK czy ING BSK niż Pekao. Zdaniem analityka, w najbliższym czasie zatrudnienie w PKO BP będzie spadać z powodu naturalnej fluktuacji kadr. Problem dużego zatrudnienia w PKO BP łagodzi fakt, że osoby w nim zatrudnione zarabiają mniej niż w innych bankach.
Program zmniejszania liczby pracowników może zyskać na sile w momencie wdrożenia centralnego systemu informatycznego planowanego na 2006 r. Nastąpi likwidacja działów księgowych w poszczególnych placówkach sieci PKO BP. Zastąpi je jeden centralny back office. - Do tego czasu nie będzie możliwości przeprowadzenia w banku dużych zwolnień - wyjaśnia Andrzej Powierża, analityk DI BRE Banku. Także potem główny akcjonariusz (Skarb Państwa) ze względów społecznych może nie chcieć znacznego ograniczenia zatrudnienia. Zdaniem A. Powierży, w efekcie bank będzie mieć słabsze wyniki finansowe.
Według rzecznika PKO BP Marka Kłucińskiego, w banku nie ma teraz planów grupowych zwolnień. Od trzech lat jest natomiast realizowany program zmniejszania zatrudnienia polegający na naturalnych ruchach kadrowych, czyli przechodzeniu pracowników na emeryturę lub zmianie przez nich pracy. Dzięki temu co roku zmniejsza się zatrudnienie. Na koniec 2001 roku w PKO BP pracowało 38,3 tys. osób, w grudniu 2002 roku - 37,7 tys., a na koniec ub.r. 36,5 tys.
40 procent oferty dla drobnych