Równo tydzień temu indeks WIG20 osiągnął lokalny szczyt. Kontrakty były wtedy notowane jeszcze z ujemną bazą. W poniedziałek doszło do zniżki indeksu, której charakter był typowo korekcyjny. Wskazywał na to niższy obrót, toteż baza kontraktów zrobiła się dodatnia. Rzeczywiście wtorek zaczął się luką na wyższym poziomie, lecz niedługo po otwarciu sesji rozpoczęła się dystrybucja papierów. Wskazywał na to znaczny obrót na spadkowej przecież sesji. Kolejne notowania kończyły się na coraz niższym poziomie.
W piątek doszło do największej przeceny. Jeszcze przed godziną 11 przełamane zostało psychologiczne wsparcie na 1800 pkt. Kolejne lawiny stopów sprowadziły notowania o godzinie 12 do poziomu 1785 pkt. Potem indeks zaczął się umacniać i pewnie doszłoby do testowania przełamanego wsparcia na 1800 pkt, gdyby nie informacja o zamiarze wejścia węgierskiego MOL na warszawską giełdę. Reakcja była jednoznaczna. Konkurent Orlenu na rynku oznacza potrzebę zrobienia miejsca w portfelach inwestycyjnych dla spółki z tego samego sektora. PKN stracił niemal natychmiast przeszło 3%, a indeks powędrował w dół do 1780 pkt.
Z technicznego punktu widzenia wsparcia znajdują się na 1773 pkt i 1765 pkt, lecz ważniejsza bariera jest dopiero na 1740 pkt. W pomyślnym rozwoju wypadków, gdyby amerykański DJIA odnotował wzrost, obroni się aktualny poziom notowań. Nie można zapominać o trendzie głównym, który nadal jest wzrostowy, choć nastroje wyraźnie się ostatnio pogorszyły. Może teraz dojść do przesadnej nieco przeceny, po której ceny staną się na powrót atrakcyjne. Obstawianie w którąś ze stron powinno być zabezpieczane za pomocą stop loss-ów. Przykład gwałtownej reakcji dał właśnie Orlen.