- Na razie nie słychać o tym, żeby firmy zgłaszały pretensje wobec nieterminowego wdrożenia dyrektyw unijnych - powiedział Jerzy Baehr z kancelarii prawnej Wierciński, Kwiecinski, Baehr. Jego zdaniem, pojawiają się jednak sygnały, że KE może wszcząć postępowanie przeciwko Polsce i innym krajom członkowskim, które opieszale zmieniają swoje prawo.
Według ekspertów, ze względu na skomplikowanie materii prace nad rodzimą ustawą opóźnią się o kilka miesięcy. Teraz jest ona w podkomisji sejmowej. Zgodnie z wytycznymi unijnymi, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz Polskie Sieci Elektroenergetyczne wydzieliły 1 lipca tego roku spółki zajmujące się przesyłem gazu i energii. Nowe firmy działają jednak w oparciu o dyrektywy Unii Europejskiej, przewidując jedynie, jakie zapisy mogą znaleźć się w prawie rodzimym.
Nie tylko Polska ma problem z ustawą energetyczną. Tylko 5 krajów członkowskich poradziło sobie jeszcze z dostosowaniem swoich regulacji do życzeń wspólnotowych. Wymagają one, by zakłady przemysłowe miały prawo swobodnego wyboru dostawcy. Gospodarstwa domowe będą mogły wybierać, od kogo kupią prąd i gaz od lipca 2007 roku.