- Jeśli rząd zwiększy udział w spółce powyżej 50%, utrzymywanie jakichkolwiek limitów inwestowania dla zagranicy nie ma najmniejszego sensu - powiedział Aleksander Żukow podczas konferencji zorganizowanej przez moskiewski bank inwestycyjny Brunswick UBS. Nie podał jednak konkretnej daty. Akcje Gazpromu wzrosły od 14 września już aż o 26%. Wówczas bowiem rząd po raz pierwszy poinformował, że zwiększy udział w spółce powyżej 50%, a dokona tego dzięki połączeniu giganta gazowego z państwową firmą naftową Rosnieft.
Obecnie zagraniczni gracze nie mogą kupować akcji Gazpromu na rosyjskim rynku. Zabrania im tego dekret prezydencki wydany w 1997 r. W zamian mają możliwość handlowania amerykańskimi kwitami depozytowymi (ADR-y) na zagranicznych giełdach, ale nie jest to dla nich tak opłacalne, bo cena tych papierów jest o ok. 50% wyższa niż akcji spółki w Rosji. To stwarza warunki do nadużyć. 18 sierpnia walory Gazpromu staniały aż o 13%, najsilniej od czterech lat. Spowodowała to wypowiedź wiceprzewodniczącego komisji parlamentarnej ds. gospodarki Jurija Sawieliewa, który zarzucił niektórym instytucjom zagranicznym, że w nielegalny sposób, przez podstawione podmioty, kupują jednak akcje Gazpromu. Śledztwo, w które zamieszany jest m.in. Deutsche Bank, trwa.
Wypowiedź Aleksandra Żukowa to dobra informacja dla zagranicznych inwestorów. Wcześniej "Financial Times" pisał, powołując się na ministra energetyki Wiktora Christienko, że Rosjanie mogą utrzymać jednak limity inwestowania w Gazprom. Zagraniczny gracz mógłby posiadać nie więcej niż 25% walorów spółki. Stanowisko wicepremiera sugeruje, że tak jednak nie będzie. Bloomberg