Wczorajsza sesja była podporządkowana właściwie jednemu wydarzeniu, które w końcu i tak nie miało miejsca. Już od rana mówiło się o tym, co rząd może zdecydować w związku z uchwałą Sejmu dotyczącą upublicznienia akcji (o prywatyzacji raczej trudno tu mówić) banku PKO BP. Chodzi naturalnie o nieszczęsną transzę dla inwestorów zagranicznych, której istnienia Sejm sobie nie życzył.

O sensowności takich uchwał nawet trudno dyskutować. Takimi poczynaniami rządzi dość pokrętna logika wyborcza. Nie ma ona, niestety, nic wspólnego z logiką w powszechnym tego słowa znaczeniu. Inwestorzy zastanawiali się, czy rząd podda się presji Sejmu i wycofa się z transzy dla inwestorów zagranicznych? A jeśli tak, to co faktycznie na tym zyska, bo co stracił to już można policzyć. Obawa o kwotę przychodów z prywatyzacji jest zasadna. Dziwne podejście sprzedającego, który sam ogranicza popyt na własny "produkt". Przecież nikt nie jest w stanie zabronić inwestorom zagranicznym kupić papierów PKO BP na rynku wtórnym. No, ale może i na to znajdzie się stosowna uchwała "patriotycznego" Sejmu.

Oczekiwana decyzja rządu nie została opublikowana przed końcem notowań. Wprawdzie można żałować sesji, na której nic faktycznie się nie działo, ale z drugiej strony chyba lepiej, gdy na notowania nie mają wpływu niespodziewane informacje. Już po sesji dowiedzieliśmy się, że rząd jednak postanowił zachować newralgiczną transzę. Rozsądek wziął więc górę.

Technicznie pozostajemy ciągle w tym samym miejscu - trwa korekta sierpniowych zwyżek. Nie jest ona płytka, więc nie można zbyt szybko zakładać, że się już skończyła. Wczoraj wzrost zatrzymał się w okolicy średniej ruchomej. Nie wyciągałbym z tego powodu jakiś poważniejszych wniosków. W czasie korekt sygnały płynące ze średnich mogą być zwodnicze.