Kapitały własne Ster-Projektu wynosiły na koniec czerwca 160,4 mln zł. Dlatego firma nie musiała informować w raporcie bieżącym o nabyciu papierów Prokom Investments. Taki obowiązek istnieje, gdy wartość transakcji przekroczy 10% kapitałów własnych spółki. 16 mln zł wystarczyło na nabycie 1,6-proc. pakietu PI.
Bez wyjaśnień
Dlaczego spółka z branży informatycznej zdecydowała się ulokować wolne środki w akcje deweloperskiego przedsiębiorstwa? - W tej chwili nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie - powiedział Piotr Smólski, prezes Ster-Projektu. Kto sprzedał papiery PI? - Na to pytanie również nie odpowiem - stwierdził prezes. Jaki jest termin wyjścia z inwestycji? - Nie odpowiem na to pytanie - usłyszeliśmy. Podobnie reagował na inne pytania, w tym o spodziewaną stopę zwrotu.
Negatywne oceny
Ster-Projekt nie miał problemów ze sfinansowaniem inwestycji. Jesienią ubiegłego roku spółka przeprowadziła publiczną ofertę akcji i zebrała z rynku prawie 85 mln zł. Pieniądze miała przeznaczyć na akwizycje kapitałowe. Dotychczas wydała jedynie 35 mln zł, kupując krakowską firmę DRQ. P. Smólski cały czas zapewniał, że integrator prowadzi negocjacje na temat kolejnych przejęć w branży IT. - Inwestorzy powierzyli Ster-Projektowi środki na konkretny cel - rozbudowę grupy kapitałowej. Trudno zaliczyć do tej kategorii kupowanie akcji firmy deweloperskiej - skomentował Przemysław Sawala-Uryasz, analityk CA IB. - Dlatego ten ruch, bez względu na to, czy Ster-Projekt zarobi na inwestycji czy straci, oceniam całkowicie negatywnie - dodał. W bardzo podobnym tonie wypowiadają się także inni analitycy giełdowi zajmujący się branżą IT, którzy zastrzegają jednak anonimowość. - Nie można traktować pieniędzy akcjonariuszy jako własnych i finansować projektów, co do których nie jest jasne, czy i jakie korzyści firma może z nich odnieść - stwierdził jeden z nich. n