Na notowania i płynność walorów spółki bardzo korzystnie wpłynęły zmiany w jej akcjonariacie oraz związane z tym wygaszenie konfliktów, które mocno dawały o sobie znać w ostatnich miesiącach. W stosunkowo małej firmie z inicjatywy zarządu pojawili się duzi gracze instytucjonalni, w tym fundusze, o dłuższym horyzoncie inwestycyjnym. To ustabilizowało sytuację. Od tego czasu zdecydowanie ożywił się też handel akcjami. Po "skonsumowaniu" dobrych informacji przez rynek wzrost kursu... przybrał na sile. - Na giełdzie nie ma zbyt wielu małych, dobrych przedsiębiorstw, które byłyby niedowartościowane - komentuje prezes Ponaru Arkadiusz Śnieżko. W ostatnim miesiącu papiery spółki zyskały na wartości około 15%. W piątek kurs wzrósł o 3,4%, do 27,30 zł. Wyższy był tylko na początku giełdowych notowań przedsiębiorstwa, czyli na wiosnę 1998 roku.

Powodem zwyżki może być oczekiwanie na dobre wyniki za III kwartał. Bardzo udany był dla przedsiębiorstwa (produkuje elementy hydrauliki siłowej) II kwartał: sprzedaż była najwyższa w historii i wyniosła 8,7 mln zł (o 47% więcej niż przed rokiem). Równie imponująca była rentowność netto, która sięgnęła prawie 10%.

Kluczowe były jednak zapowiedzi zarządu, zgodnie z którymi dobre tendencje miały się utrzymać. - Jeśli chodzi o sprzedaż, jesteśmy optymistami - mówi prezes Śnieżko. O optymistycznym nastawieniu świadczy m.in. wzrost wartości produkcji. Był bardzo silny we wrześniu, co może być dobrym sygnałem, jeśli chodzi o sprzedaż, na kolejne miesiące. Firma korzysta ze wzrostu popytu ze strony wszystkich branż zaliczanych do jej najważniejszych odbiorców.

- W przypadku wyniku finansowego pod uwagę musimy wziąć jednak koszty restrukturyzacji. Chciałbym, aby wszystkie zostały uwzględnione w tym roku tak, aby przyszły był już tylko okresem wzrostu - tłumaczy prezes Śnieżko. Koszty restrukturyzacji obejmują m.in. wydatki na wymianę parku maszynowego czy odprawy (w tym dla poprzedniego prezesa Czesława Obodzińskiego; widoczne będą przede wszystkim w sprawozdaniu za IV kwartał).