Jeszcze przed tygodniem zastanawiać się można było, kiedy zakończy się definitywnie korekta spadkowa. W poniedziałek pytanie to stało się już nieaktualne. Teraz ponownie inwestorzy rozważają "za" i "przeciw" korekcie w dół, tym bardziej że ostatnia zwyżka była dość gwałtowna. Wątpliwości te uzasadniają wykupione oscylatory, a przede wszystkim bliskość kwietniowego szczytu (1870 pkt). Zachowanie WIG20 wobec tego oporu będzie miało duże znaczenie dla koniunktury w średnim terminie. W przeszłości poziom 1870-1900 pkt bywał mocną barierą dla byków. Tam właśnie wypadły lokalne szczyty z lutego 1997 r., marca-lipca 1998 r. i końca 2000 r. Barierę dla wzrostów widać także na wykresie wskaźnika MACD, który zbliża się do 30 pkt - od lutego aż cztery razy bezskutecznie próbował przebić się w górę.
W optymistycznym wariancie pokonanie tego oporu powinno zaowocować zwyżką indeksu blue chips do co najmniej 2000 pkt. Z uwagi na wciąż niską zmienność wyrażoną wskaźnikiem ATR, wybicie w górę wiązać by się mogło ze skokową zmianą kursów, przypominającą sierpień ub.r. Ale to tylko "luźna" hipoteza. W przeciwnym razie - gdyby podaż odepchnęła WIG20 od kwietniowego maksimum, istotna stanie się linia trendu wzrostowego, poprowadzona po dołkach z sierpnia i września. Obecnie przebiega ona na wysokości ok. 1830 pkt. To niewiele powyżej luki hossy powstałej w poniedziałek (1812-1821 pkt). Tak więc byki mają na razie solidne wsparcie do ataku na opór. Trend wzrostowy potwierdza zwyżkujący ADX - zarówno na wykresie dziennym, jak i tygodniowym.
Uwagę zwraca sytuacja techniczna PKN Orlen - jednej z "lokomotyw" trwającej fali wzrostowej. Korekta w połowie września rozpoczęła się na nieprzypadkowym poziomie - na górnej linii długoterminowego klina, poprowadzonej po czterech szczytach z ubiegłego i tego roku. Po chwilowym spadku kurs powrócił do tej linii, co sugeruje, że znowu realna stała się realizacja zysków. Nie ma na razie podstaw, by sądzić, że przecena będzie silna, ale w takim wypadku wsparciem będzie linia trendu wzrostowego. Jest ona równocześnie dolnym ramieniem wspomnianego klina.