Czwartkowa decyzja sądu o ogłoszeniu upadłości Howella ostatecznie rozwiała nadzieje na uratowanie spółki. Inwestorzy, którzy do ostatka łudzili się, że firma może wyjść na prostą, teraz rzucili się do wyprzedaży bezwartościowych akcji. Cały czas są jednak gracze, który godząc się na ryzyko utraty kapitału, kupują akcje stalowej spółki. Świadczą o tym wzmożone obroty. W piątek właściciela zmieniło 1,3 mln akcji, stanowiących prawie 20% kapitału.
Problemy Howella zaczęły się jeszcze w 2001 r. W kłopoty wpędziły firmę niewyjaśnione zaszłości z fiskusem dotyczące podatku VAT. Mimo że Howell nie musiał jednak regulować zaległych podatków, to wierzyciele bankowi nie byli zainteresowani ratowaniem spółki. Na koniec II kwartału zobowiązania firmy wynosiły prawie 47 mln zł. Zarząd chciał restrukturyzować spółkę, która miała zająć się działalnością deweloperską. Plan, przy sprzeciwie banków nie powiódł się. Dlatego zarząd złożył wniosek o ogłoszenie upadłości, a sąd przychylił się do niego.