Zysk netto spółki z Santa Clara w Kalifornii wyniósł 1,9 mld USD, czyli 30 centów na akcję. Rok wcześniej Intel zarobił odpowiednio 1,66 mld USD i 25 centów na walor. Analitycy z Thomson Financial spodziewali się tym razem zysku w granicach 27 centów na akcję. Sprzedaż firmy rosła już w wolniejszym tempie - 8,1% - osiągnęła poziom 8,47 mld USD. Znalazła się więc w dolnym przedziale oczekiwań, wynoszącym początkowo 8,6-9,2 mld USD, a następnie obniżonym przez samego Intela do 8,3-8,6 mld USD.
Analitycy jednak przypominają, że spółce udało się w ciągu minionych trzech miesięcy nieco zmniejszyć zapasy w porównaniu z pierwszym kwartałem. Oznacza to, że firma radzi sobie z problemem zmniejszonego popytu. Intel czuje także na plecach oddech swojego najgroźniejszego konkurenta Advanced Micro Devices Inc., któremu w tym samym czasie udało się zwiększyć sprzedaż o 23%.
Prognozy dla rynku mikroprocesorów na ostatni kwartał są już dużo bardziej obiecujące. W okresie świątecznych zakupów popyt na komputery osobiste i serwery będzie prawdopodobnie się zwiększał. Prognozę Intelu na ostatnie trzy miesiące roku - nieco poniżej oczekiwań rynku - oceniono na Wall Street jako konserwatywną, ale optymistyczną. Analitycy oczekują największego wzrostu popytu na mikroprocesory do laptopów i innych przenośnych urządzeń elektronicznych. Najpierw jednak Intel będzie musiał sobie poradzić ze zgromadzonymi zapasami.
Pierwsze reakcje rynku na raport Intelu były pozytywne. Kursy producentów mikroprocesorów wzrosły na początku wczorajszej sesji w Nowym Jorku. Akcje Intelu zdrożały w pierwszej godzinie notowań o 4,5%.