Pożyczki z budżetu dla ZOZ-ów to kolejny (wcześniej planowano zaciąganie kredytów pomostowych w bankach komercyjnych) pomysł rządu na rozwiązanie problemu zadłużenia. Popadły one w długi z powodu tzw. "ustawy 203", która nakłada obowiązek podwyższenia wynagrodzeń dla personelu medycznego. W przyszłorocznym budżecie państwa zaplanowano na pożyczki 2,2 mld zł. Trwały jednak dyskusje, pod jakimi warunkami mają być udzielone. Za obligatoryjnym przekształcaniem ZOZ-ów w spółki był wicepremier i minister gospodarki Jerzy Hausner, który obawiał się, że jeśli do tego nie dojdzie, to za jakiś czas po raz kolejny pojawi się konieczność oddłużania szpitali. Zdecydowanym przeciwnikiem tego rozwiązania był z kolei minister zdrowia. Według Marka Balickiego, spowodowałoby to szybką likwidacji wielu placówek medycznych. Większość ministrów poparła szefa resortu zdrowia.
- Autopoprawka do projektu ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji ZOZ-ów zakłada, że szpitale, które będą chciały skorzystać z pożyczki, nie będę musiały obowiązkowo przekształcać się w spółki kapitałowe - poinformował wczoraj M. Balicki. Według niego, wartość pożyczki będzie zależeć od średniego zatrudnienia w danej placówce w latach 2000-2001 (około 6 tys. na pracownika). Oprocentowanie będzie stałe i wyniesie 3% rocznie. Pieniądze będzie można spłacać przez 10 lat. Placówki, które przekształcą się w spółki, będą mogły liczyć na umorzenie 50% pożyczki (wcześniej planowano nawet 80-proc. redukcję).