Reklama

Spóźnienie

Moja praca polega na tym, żeby właściwy człowiek znalazł się we właściwym miejscu... we właściwym czasie.

Publikacja: 20.10.2004 08:17

Udzielam porady telefonicznej kandydatowi, faworytowi na spotkanie z moim klientem w Paryżu. Uprzedzam go m.in., że klient może się spóźnić i żeby poczekał spokojnie w jego biurze. Niestety, spóźnianie to chyba cecha narodowa Francuzów, a, jak zauważyłem, moi kandydaci często z tego powodu cierpieli. Poznałem nawet klienta, który po 15 minu- tach spóźnienia na spotkanie z kandydatem usprawiedliwiał się w taki sposób:

- Nie znam lepszego sposobu na sprawdzenie kandydata.

- Jak to?

- Widać, że kandydat był zdenerwowany. Bardzo się przejął, ale nie dał się wyprowadzić z równowagi. To wskazuje, że jest to osoba, na której zaangażowanie można liczyć.

- Cieszę się, że Pan to docenia. Jednak takie spojrzenie bywa ryzykowne.

Reklama
Reklama

- Co jest ryzykowne?

- Kandydat może się czuć lekceważony, co wpływa na jego motywację. Proszę pamiętać, że my werbujemy kandydatów, którzy nie szukają pracy.

- Dobrze, ale czego szukają? Żeby mogło dojść do spotkania, każda strona powinna rozpoznać u drugiej, czego szuka. Jeśli 15 minut decyduje o losie, który ma trwać przynajmniej 3 lata, nie warto iść dalej. Takie spóźnienie jest najlepszym testem na motywację.

- Rozumiem, co Pan ma na myśli, ale jest inny argument przeciwko spóźnieniom. Na spotkaniu kwalifikacyjnym lepiej tworzyć warunki komfortowe dla ułatwienia wymiany zdań. Taki stres przed spotkaniem demobilizuje.

- No i dlatego przyznam Panu rację, że taki stres nie nastawia pozytywnie do rozmów, bo sam przeżyłem coś takiego u moich francuskich szefów. Jednak w naszej kulturze umiejętność dawania sobie rady ze stresem jest niezbędna. My Francuzi lubimy szybko mierzyć człowieka. Chamskie spóźnienie to test na savoir vivre, przynajmniej wśród Francuzów.

- No to proszę bardzo.

Reklama
Reklama

- A akurat wie Pan, co Pański kandydat odpowiedział, kiedy go przeprosiłem?: "Całe szczęście, że to nie Pan jest kandydatem". Ten człowiek ma poczucie humoru. Na pewno przetrwa u nas. To go kwalifikuje dalej.

Taka rozmowa z moim klientem byłaby piękna, gdyby nie późniejsze spotkanie z kandydatem. Twierdził on, że miał najbardziej niemiłe spotkanie kwalifikacyjne w swojej karierze. Kiedy powiedziałem mu, że mój klient był zachwycony jego poczuciem humoru, kandydat stwierdził: "Już za późno. Mam wyrobione zdanie na temat Pańskiego klienta".

Nie zamknąłem tym razem zlecenia. I jeszcze raz mogłem się przekonać, że moja praca polega na tym, żeby właściwy człowiek znalazł się we właściwym miejscu... we właściwym czasie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama