Miałaby być ona zlokalizowana na północy Polski. Oparta byłaby na najnowszych technologiach, m.in chłodzenie odbywałoby się wodą a nie grafitem, jak w niektórych radzieckich zakładach (m.in. w Czarnobylu). Na razie planuje się budowę dwóch bloków po 600 MW każdy. Większościowym (51%) właścicielem elektrowni atomowej byłby Skarb Państwa. Reszta należałaby do zagranicznego partnera.
Będą promować
Zdaniem ekspertów, budowa elektrowni atomowej to konieczność. W najbliższych kilkunastu latach zostanie zlikwidowanych wiele elektrowni opalanych węglem, a Polsce zagrozi deficyt energetyczny. Najbardziej korzystnym rozwiązaniem jest budowa elektrowni atomowej. Dlatego w założeniach strategii bezpieczeństwa energetycznego kraju szczególną uwagę przykłada się do działań, które mają przekonać społeczeństwo, że produkcja energii w takim systemie jest bezpieczna. "Dotyczy to zwłaszcza zamierzeń w dziedzinie rozwoju energetyki jądrowej, która jest szczególnie wrażliwa społecznie. Istotne jest uświadamianie społeczeństwu roli zaopatrzenia w energię, szerzenie wiedzy energetycznej w celu zwalczania nieuzasadnionych fobii przed nieznanymi technologiami" - czytamy w projekcie, do którego dotarliśmy. Zdaniem autorów, bardzo istotne są promocyjne działania w zakresie energetyki jądrowej, wokół której narosły mity, wynikające z naturalnych obaw przed nieznaną technologią i po tragedii Czarnobyla. - Należy w tym przypadku wykorzystać wieloletnie pozytywne doświadczenia krajów eksploatujących energetykę jądrową, jak Francja, Belgia, Holandia, Finlandia, Czechy i inne kraje europejskie i pozaeuropejskie. Wiodącym organem państwa w tym zakresie powinna być Agencja Energii Atomowej - sumują eksperci.
Potrzebna szybka decyzja
Aby elektrownia atomowa mogła zacząć produkować energię za 10-12 lat konieczne jest, by prace nad jej budową zacząć już teraz. - Przykłady Francji czy Belgii pokazują, że czas trwania inwestycji od wdrożenia pomysłu do pełnej realizacji to kilkanaście lat. Dlatego decyzja o jej budowie musi zapaść już teraz - twierdzi ekspert pragnący zachować anonimowość. Jego zdaniem, taki krok może być jednak niepopularny i kontrowersyjny, co może utrudnić podjęcie decyzji. - Zwłaszcza podczas obecnej sytuacji politycznej - konkluduje.