21 września Próchnik poinformował o przejęciu przez Elżbietę Sjöblom od BPH wierzytelności wobec spółki. W tym dniu kurs producenta płaszczy i kurtek ustanowił lokalny szczyt na poziomie 1,85 zł. Inwestor, który pojawiał się już wcześniej w łódzkiej firmie (a pośrednio - poprzez wybranych jego głosami przedstawicieli w radzie nadzorczej - kontroluje ją), zrobił to z zamiarem zamiany należności na akcje. Giełdowe przedsiębiorstwo zapowiedziało więc jednocześnie nowe emisje - dla wierzyciela i na rynek (w ramach prawa poboru). Jeśli operacja się powiedzie, E. Sjöblom będzie mieć co najmniej 15-proc. udział w kapitale.
Od tego czasu notowania Próchnika podążają jednak na południe, w ostatnich dniach bardzo szybko. Wczoraj spadły o 1,6% (na początku sesji o ponad 4%), do 1,22 zł, najniższego poziomu od lutego 2004 r.
WZA w sprawie emisji zostało zwołane na 26 października. Z przyczyn formalnych zbierze się w tej samej sprawie jeszcze raz - 16 listopada. Przesunięcie oferty nie będzie z tego powodu zbyt duże: prawo poboru ma być ustalone, jak proponuje zarząd, nie 10, ale 20 grudnia. Nie to jest więc przyczyną obniżki notowań. Czy przyczyna leży w warunkach planowanej subskrypcji (cena emisyjna ma wynieść 0,5 zł)? - Inwestorzy także pytają nas o ocenę sytuacji. Nie ma jednak żadnych informacji, które mogłyby tłumaczyć to, co się dzieje. A jeśli chodzi o planowane emisje, to po prostu innej drogi w naszej sytuacji nie ma. Ale co my możemy? Jedynie przekonywać, że warto zainwestować w nasze akcje - twierdzi Jacek Pudło, prezes przedsiębiorstwa. Jego zdaniem, spadek kursu może wynikać z zapowiedzi obniżenia wartości nominalnej akcji z 2 zł do 50 groszy (by umożliwić sprzedaż nowych akcji po tej cenie). - Nominał niby nie ma znaczenia i to tylko kwestia psychologiczna, ale innych przyczyn przeceny po prostu nie widać - twierdzi. Informuje, że spółka jest na dobrej drodze do porozumienia z ZUS-em w sprawie restrukturyzacji należności. - Sądzę, że w najbliższym czasie przekażemy informacje, które korzystnie wpłyną na nastroje inwestorów - mówi J. Pudło. Czego będą dotyczyć? - Rozmawiamy z kilkoma dużymi firmami o ulokowaniu u nas produkcji - kończy prezes.