- PSE wyszły z poważnego kryzysu. Gdy przyszedłem do firmy trzy lata temu, była na skraju utraty płynności. Straty sięgały 0,5 mld zł. Dzisiaj sytuacja jest taka, że spłaciliśmy znaczącą część zadłużenia, prowadzimy inwestycje, a na koniec tego roku zysk całej grupy kapitałowej powinien być na poziomie netto 0,5 mld zł - mówi Stanisław Dobrzański, prezes PSE. Jego zdaniem, kondycja Grupy jest na tyle dobra, że banki mogą jej udzielić nawet miliardowego kredytu.
Więcej inwestować
Prezes PSE mówi, że firma chciałaby więcej pieniędzy przeznaczać na inwestycje w infrastrukturę. - Przygotowanie inwestycji jest u nas bardzo skomplikowane. Trwa od kilku do nawet kilkunastu lat. Największym problemem jest uzyskiwanie tzw. prawa drogi itp. Rocznie wydajemy około 400 mln zł, a chcielibyśmy dużo więcej. Ale dopiero za dwa lata będziemy mogli wydawać 700- 800 mln zł - przyznaje Dobrzański.
Prezes zapowiada zintensyfikowanie działań inwestycyjnych. Niewykluczone są akwizycje zagraniczne. - Chcieliśmy już wcześniej kupić zakład energetyczny na Litwie. Niestety, nic z tego nie wyszło, przetarg unieważniono. Nie znaczy jednak, że nie wrócimy do planu zakupu zagranicznych spółek. Jeżeli nadarzy się taka okazja, to z niej skorzystamy - twierdzi prezes. Dodaje, że prowadzono rozmowy na temat przejęcia polskich firm z sektora.
S. Dobrzański jest zwolennikiem wprowadzenia PSE na giełdę. Jego zdaniem, upubliczniony powinien zostać też operator systemu przesyłowego. - Uważam, że resort mógłby sprzedawać etapowo do 49% akcji spółki. Podobnie mógłby zostać sprzedany pakiet akcji operatora. Jeżeli zostałoby zapewnione bezpieczeństwo energetyczne państwa, to resort skarbu w przyszłości mógłby sprzedać na giełdzie również kolejne pakiety PSE i operatora.