Już w trakcie nocnych notowań na giełdach nowojorskich (rankiem naszego czasu), gdy pojawiły się informacje, że to prawdopodobnie Bushowi przypadnie 20 głosów elektorskich w Ohio, kontrakty terminowe na amerykańskie akcje ruszyły ostro w górę. Mimo ostrzeżeń, że na podliczenie tzw. głosów warunkowych w tym stanie będzie trzeba czekać nawet dwa tygodnie, w oczach inwestorów przewaga Busha była wyraźna. Kontrakty na główny indeks rynku technologicznego Nasdaq zyskały ponad 1%, podobnie jak na S&P 500.
Akcje lubią Busha
Zdaniem Grega Valliere?a, głównego stratega w Charles Schwab, tak optymistyczną reakcję rynku w dużym stopniu można przypisać umocnieniu się pozycji republikanów w Kongresie, szczególnie w Senacie, gdzie będą mieć 55 ze 100 miejsc. Ekonomista stwierdził, że to nawet większa i bardziej przyjemna niespodzianka dla inwestorów niż samo zwycięstwo Busha. - Rynki chciały mieć pewność, że 15-proc. podatek od dywidendy i 15-proc. podatek od zysków kapitałowych zostaną utrzymane. Teraz nie ma co do tego wątpliwości - powiedział Valliere, cytowany przez CNN Money. Gospodarcze plany obozu demokratów zakładały zwiększenie obciążeń fiskalnych. Niewykluczone że w górę poszłyby i te związane z rynkiem kapitałowym.
Największym wzięciem cieszyły się wczoraj za Atlantykiem akcje koncernów farmaceutycznych. Notowania dwóch gigantów - Pfizera i Mercka - wzrosły o ponad 3%. Wszystko przez to, że wraz z przegraną Johna Kerry?ego upadła groźba wprowadzenia cen maksymalnych na leki sprzedawane na receptę, co miałoby zdecydowanie negatywny wpływ na wyniki finansowe ich producentów. O ponad 5% podrożały akcje Halliburtona - koncernu świadczącego usługi kompaniom naftowym, którym niegdyś kierował obecny wiceprezydent Dick Cheney.
Dobre nastroje udzieliły się wczoraj inwestorom na giełdach akcji prawie na całym świecie. Na plusie zakończyły dzień indeksy w regionie Azji i Pacyfiku. Wyraźne zwyżki obserwowano też w pierwszych godzinach notowań w Europie. Niemiecki indeks DAX tuż po otwarciu zyskał 0,8%, a francuski CAC-40 0,7%.