Na początku listopada 1999 r. rząd Włoch sprzedał za gigantyczną kwotę 19 mld USD (bijąc dotychczasowe światowe rekordy prywatyzacyjne - japońskich NTT Mobile Communications i Nippon Telegraph & Telephone) jedną trzecią akcji Enela, jednego z największych koncernów energetycznych na świecie. W ofercie uczestniczyło 3,8 mln Włochów. Zapisy zostały zredukowane o cztery piąte. Akcje trafiły w ręce inwestorów po 4,30 euro. Debiut jednak rozczarował. Na koniec pierwszej sesji akcje kosztowały dokładnie tyle samo, po ile zostały sprzedane.
Telekomunikacyjne
zwyżki
Trzy i dwa lata wcześniej, gdy giełdowo-prywatyzacyjne szaleństwo ogarniało Niemców i Francuzów, "podebiutowe" nastroje były zgoła odmienne.
Najpierw w listopadzie 1996 r. w prywatne ręce trafiło 24% udziałów Deutsche Telekomu. Przy widełkach 25-30 marek za walor, papiery trafiły do inwestorów po 28,5 marek. Prywatyzacja przyniosła równowartość 11,4 mld USD (co do dziś jest rekordem niemieckiego rządu, jeśli chodzi o sprzedaż papierów na rynku pierwotnym). Po pierwszej sesji dwa miliony Niemców mogły świętować, bo "ich" papiery, przy ogromnych obrotach, poszły w górę o 14%. Akcji dokupowały fundusze inwestycyjne, których zlecenia zredukowano o 74%, do 78% - tłumaczyli analitycy.