Na rynkach zagranicznych ciągle trwa trend wzrostowy. Pierwsze sygnały jego osłabienia można jednak zauważyć już na giełdach środkowoeuropejskich. W przypadku amerykańskich indeksów trend ciągle wydaje się niezagrożony.
S&P 500 nieprzerwanie zwyżkował od drugiej połowy października aż do końca ubiegłego tygodnia. Na początku listopada indeks bez najmniejszego problemu przełamał poziom ostatniego lokalnego maksimum w okolicach 1143 pkt, by kontynuować zwyżkę. Dopiero bieżący tydzień przyniósł pewne uspokojenie. Indeks od dwóch sesji zmaga się z poziomem 1185 pkt. Choć z uwagi na wykupienie rynku w krótkim terminie nie można wykluczyć przeciągnięcia się korekty, to jednak w średnim horyzoncie inwestycyjnym nie został jeszcze osiągnięty poziom docelowy obecnej fali wzrostowej. Jej zasięg można bowiem szacować między 1215 a 1250 pkt. Na razie nic nie wskazuje na to, by S&P 500 miał nie dotrzeć przynajmniej w okolicę pierwszego z wymienionych poziomów. Sygnałem kontynuacji wzrostu będzie przełamanie oporu 1185 pkt. Z kolei spadek poniżej 1155 pkt może sugerować nieco silniejszą korektę.
Od kilku tygodni na rynkach środkowoeuropejskich widać pewien rozłam. Cały czas silnie zwyżkują PX50 i BUX, natomiast WIG ma poważne problemy z przełamaniem lokalnego maksimum z początku października. W ostatnim czasie indeks już dwukrotnie próbował pokonać ten poziom, ale niestety obie próby zakończyły się porażką. Choć obecnie można powiedzieć, że rynek znajduje się w konsolidacji, to jednak takie zachowanie indeksu nie wróży najlepiej na przyszłość. Choć pozostałe rynki regionu do tej pory zachowywały się zdecydowanie lepiej, to jednak wydaje się, że i tu nadszedł czas na korektę. BUX kilka sesji temu zwyżkował w okolicę górnego ograniczenia długoterminowego kanału wzrostowego. Długa czarna świeca, jaka powstała przy próbie jego pokonania, sugeruje wyczerpywanie się popytu. Na razie najlepiej prezentuje się PX50, ale jeśli BUX i WIG rozpoczną spadki, to pewnie i jemu nie uda się utrzymać trendu wzrostowego.