Rosnąca konkurencja w każdej dziedzinie gospodarki zmusza firmy do poprawy jakości towarów i usług. Coraz częściej, aby utrzymać się na rynku, spółki decydują się na oferowanie klientom wydłużonych terminów płatności. Niestety, może to spowodować problemy związane z zachowaniem płynności finansowej przedsiębiorstwa w sytuacji powszechnych w Polsce zatorów płatniczych. Środki na bieżące finansowanie działalności firma może pozyskać z kredytu bankowego, pożyczki od innych podmiotów gospodarczych, emisji papierów wartościowych czy faktoringu.
Jednym z najbardziej powszechnych rozwiązań jest kredyt bankowy. Jednak podstawowym ograniczeniem w dostępie do tej formy finansowania jest zdolność kredytowa przedsiębiorstwa. Nie wszystkie firmy są w stanie spełnić wymagania banku dotyczące zabezpieczeń. Niedogodnością dla przedsiębiorców jest też długi okres oczekiwania na podjęcie decyzji o udzieleniu kredytu. W tym czasie bank musi szczegółowo zbadać wiarygodność kredytową firmy. Poza tym kredyt podwyższa pasywa w bilansie firmy, co może być źle odbierane przez instytucje finansowe i kontrahentów. Dlatego dobrym rozwiązaniem dla części firm jest faktoring.
Nie mylić ze skupem długów
- Na pytanie, co to jest faktoring, większość przedsiębiorców i finansistów w Polsce odpowiada - to skup długów. Pomimo licznych specjalistycznych publikacji oraz wielu lat funkcjonowania na rynku polskim, jest on usługą bliżej nieznaną zarówno potencjalnym klientom, jak i profesjonalistom - uważa Mirosław Nowicki, wiceprezes Eurofaktora. Według niego, ten stan rzeczy rynek zawdzięcza pazerności fiskusa. - Kiedy w latach 1992-1993 banki takie m.in. jak BISE czy BIG rozpoczynały aktywność na rynku obrotu wierzytelnościami, urzędy skarbowe zaczęły traktować przelew wierzytelności jako umowę, od której należy uiszczać opłatę skarbową w wysokości 2% jej wartości - wyjaśnia. - Banki szybko uporały się z tym problemem, uzyskując na gruncie wówczas obowiązującej klasyfikacji wyrobów i usług GUS interpretację, w myśl której faktoring jest usługą finansową, co w konsekwencji zwalniało ją z opłaty skarbowej - dodaje. Pośrednicy w obrocie wierzytelnościami zastosowali ten sam mechanizm i na rynku większość umów, w których następował przelew wierzytelności, nazywanych było umowami faktoringowymi. Dopiero na początku drugiej połowy lat 90. rozpoczynające działalność firmy typowo faktoringowe Handlowy - Heller i Polfaktor, zaczęły zmieniać postrzeganie tej usługi w świadomości klientów. Potem dołączyły do nich inne instytucje.
Wykup nieprzeterminowanych