Według prezesa giełdy wiedeńskiej, jednolity środkowoeuropejski rynek akcji mógłby powstać w ciągu trzech lat. Jego założycielami mają być giełdy z Wiednia, Warszawy i Budapesztu, ale w projekcie mogłyby też uczestniczyć inne parkiety z krajów naszego regionu, które w maju br. weszły w skład Unii Europejskiej. Na pierwszym planie wymieniane są giełdy z Pragi, Lublany i Bratysławy. - Takie połączenie byłoby o tyle prostsze, że giełdy z Europy Środkowowschodniej mają podobną strukturę, jak nasz rynek - podkreślił Zapotocky. - Taki alians dałby giełdom ok. 20 mln euro oszczędności rocznie - wyliczył. Wśród innych pozytywnych aspektów takiej operacji Zapotocky wymienił też m.in. ułatwienie pracy dla międzynarodowych analityków rynków akcji i dla dużych inwestorów, dzięki czemu nasz region mógłby wzbudzić większe zainteresowanie ze strony globalnych graczy.

Giełdy środkowoeuropejskie w najbliższym czasie będą zmieniać strukturę własnościową. W przyszłym roku planowane jest wprowadzenie do publicznego obrotu akcji giełdy budapeszteńskiej, która znajduje się obecnie pod kontrolą austriackich instytucji finansowych (jej udziałowcem jest też giełda wiedeńska). W grudniu ma być też wybrany doradca prywatyzacyjny dla GPW (jest trzech kandydatów). Oczekuje się, że decyzja, w jaki sposób sprywatyzować warszawski parkiet, zapadnie za kilka miesięcy. Najbardziej prawdopodobne jest wejście strategicznego partnera branżowego (część akcji trafiłaby też do obrotu na parkiecie). Oprócz giełdy wiedeńskiej, chęć współpracy z GPW wyraża też zachodnioeuropejski sojusz giełdowy Euronext (należą do niego rynki z Paryża, Brukseli, Amsterdamu i Lizbony) oraz jego skandynawski rywal OMX (Sztokholm, Helsinki, Wilno, Ryga, Tallin), który niedawno ogłosił plany aliansu z giełdą kopenhaską.

Wczoraj nie udało nam się uzyskać komentarza zarządu GPW w sprawie wypowiedzi szefa austriackiej giełdy.