Pierwsza połowa wczorajszej sesji wyglądała interesująco, choć dla kogoś, kto nie był jedynie obserwatorem, ale również uczestnikiem wydarzeń, okres ten był zapewne dość nerwowy. Indeks WIG20 przez pierwszą godzinę stracił około 20 punktów, aby w ciągu dwóch następnych odrobić stracony dystans. Jednym z liderów spadków w tym czasie był KGHM, a to za sprawą plotki, powtórzonej zresztą potem kilkakrotnie w serwisach, że PKO BP zamierza zmniejszyć swój udział w miedziowym koncernie. Najwięcej emocji przeżyli jednak posiadacze walorów mniejszych spółek. Przeceny na spółkach, takich jak Swarzędz, Strzelec czy Elektrim, sięgnęły ponad 10%. Fakt, że później część strat została zniwelowana, ale co bardziej nerwowi inwestorzy mogli już pozamykać pozycje. Nie można przy tym wykluczyć, że takie posunięcia okażą się słuszne. Przekonamy się o tym w ciągu kilku najbliższych sesji.

Druga połowa sesji to stabilizacja, głównie poniżej wtorkowego zamknięcia, z nieśmiałymi próbami zakończenia notowań indeksu WIG20 na symbolicznym chociażby "plusie", co w końcu się udało. Bardzo pozytywnie zachowywały się walory TP, których cena wzrosła na całkiem dużych obrotach. Ogólna aktywność graczy na sesji również była wysoka, i to nawet po uwzględnieniu umówionej transakcji na GTC. Rynek zachował wczoraj swój własny rytm, którego nie zakłócił komunikat RPP o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Takie były oczekiwania utwierdzone wcześniejszymi danymi o niskim wzroście płac i umacniającym się złotym. A więc brak reakcji na decyzję rady był zrozumiały. Być może w najbliższych dniach giełda odczuje rządowe problemy z domknięciem budżetu, zwłaszcza jeśli upadnie projekt ustawy o KRUS. Możliwe że wtedy drenaż kieszeni kierowców wyższą akcyzą już nie wystarczy, a obecność w rządzie minister Jarugi-Nowackiej nie daje nadziei na korekty budżetu po stronie wydatków.

Zwróć uwagę na:

TP SA - popyt uaktywniający się poniżej 17 zł wskazuje pewien potencjał wzrostowy waloru. Sygnał kupna po pokonaniu oporu na 17,50 zł