Od kilku sesji trwa konsolidacja na wykresie indeksu S&P 500. Nie powinna ona jednak psuć nastrojów posiadaczy akcji. Poprzedził ją bowiem silny trend wzrostowy, który zwiększył wartość wskaźnika o ponad 8%, a trwająca korekta zdołała obniżyć S&P 500 o zaledwie 1,1%. Świadczy to o jej łagodnym przebiegu. Poza wykupionym wskaźnikami technicznymi nie ma więc wielu powodów do sprzedawania akcji. Nie można jednak wykluczyć, że w trakcie najbliższych dni notowania jeszcze trochę się obniżą. Poziomem docelowym jest 1160 pkt, gdzie wsparcie tworzą szczyty z pierwszego kwartału 2004 r. Taki ruch umożliwiłby "ochłonięcie" najszybszym wskaźnikom technicznym i wciąż byłby nieszkodliwy dla inwestorów grających na zwyżkę cen amerykańskich akcji. W średnim terminie natomiast indeks jest na dobrej drodze do poziomu 1300 pkt. Zapowiedzią kolejnego kroku w tym kierunku i tym samym nowym sygnałem kupna będzie zwyżka ponad ostatnie maksimum - 1188 pkt.

Równie dobrze prezentuje się wykres spółek brytyjskich. Przed tygodniem FTSE 100 dotarł do najwyższego poziomu od czerwca 2002 r. Ostatnie sesje, podobnie jak w przypadku S&P 500 upływają jednak pod znakiem korekty. Krótkoterminowa linia trendu wzrostowego znajduje się obecnie na wysokości 4700 pkt i do czasu jej przełamania nie ma powodów do sprzedawania akcji. Gdyby to nastąpiło, indeks powinien spaść jeszcze około 120 pkt do najważniejszego w tym momencie wsparcia, które tworzy linia hossy rozpoczętej w marcu 2003 r., szczyt z kwietnia 2004 r. i dołek sprzed miesiąca. Pokonanie tego poziomu zanegowałoby wszystkie sygnały kupna. Na to jednak się nie zanosi. Cały czas bardziej prawdopodobna jest kontynuacja trendu wzrostowego. Zachętę do kupna powinna stanowić zwyżka ponad 4805 pkt. Po tym, jak FTSE 100 wybił się w górę ze średnioterminowego trendu wzrostowego można oczekiwać, że w perspektywie najbliższych tygodni dotrze on do poziomu 5025 pkt. Aby kontynuować dalszy marsz w górę, będzie musiał uporać się ze znajdującym się tu oporem (dno konsolidacji z przełomu 2001 i 2002 roku).