Już od maja wiadomo, że włocławska firma zniknie z obrotu publicznego. Tak postanowił bowiem główny akcjonariusz - Wika Systems. Niemcy kontrolują 99% kapitału i głosów na WZA Manometrów. Poza ich kontrolą pozostaje około 20 tys. akcji, które w przyszłości mogą być przedmiotem przymusowego wykupu. Wczorajszy kurs spółki to 65 zł. Inwestor w ostatnim wezwaniu oferował 57,4 zł za walor.
KFM charakteryzuje się niską płynnością akcji, należy też do małych firm giełdowych. Pozostawała więc na marginesie zainteresowania giełdowych graczy. W tym roku od tej reguły były dwa wyjątki. Na wiosnę kurs spółki przy dużych obrotach poszybował w górę o około 1400%, do 149 zł. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd błyskawicznie złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa (manipulacja kursem). Sytuacja powtórzyła się w sierpniu, kiedy notowania zostały wywindowane do 117 zł. Roczne minimum Manometrów to 7,1 zł. KPWiG i tym razem podejrzewała manipulację. - Trwają w tej sprawie analizy. Wycofanie spółki z obrotu publicznego niczego nie zmieni, nadal będziemy wyjaśniać sytuację. Na tej podstawie zdecydujemy, czy zawiadamiać prokuraturę - informuje Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji.