Piątkowa sesja przyniosła lekkie pogłębienie spadku. Na wykresie powstała czarna świeca z górnym knotem. Knot pokazuje nieudaną próbę odbicia od wsparcia wyznaczonego przez lukę hossy, a zamknięcie na poziomie dziennego minimum sugeruje kontynuację spadków. Kolejnym powodem do obaw jest zachowanie popularnych oscylatorów. Mimo że niedawne wzrosty były bardzo dynamiczne, to jednak RSI i MACD nie przekroczyły swoich szczytów z września i października tworząc negatywne dywergencje. Obroty także nie potwierdziły ostatniego wzrostu. Pesymistyczną wymowę ma też formacja harami, która pojawiła się na wykresie tygodniowym. Wszystko to sprawia, że hiperoptymistyczny sygnał, jakim było pokonanie kilkuletniego oporu na poziomie 1870 pkt, może okazać się pułapką.

Sytuacja nie jest jednak jednoznacznie zła. Po pierwsze, skala piątkowego spadku była o ponad połowę mniejsza w porównaniu z czwartkowym (0,39% wobec 0,87%). Po drugie, luka hossy stanowiąca w tej chwili najbliższe wsparcie nie została zamknięta i w dalszym ciągu powinna działać. Po trzecie, bariera na poziomie 1870 pkt kształtowała się tak długo, że zejście pod nią o zaledwie kilka punktów nie wydaje się przekonujące. Jeśli ustawimy wykres w taki sposób, by obejmował wszystkie szczyty, które ją tworzyły, to niedawne wybicie jest wyraźnie widoczne, natomiast powrót pod nią wydaje się nieznaczny. Kolejny argument wynika z wykresu tygodniowego. Wprawdzie harami może zapowiadać odwrócenie trendu, ale piątkowe zamknięcie wypadło niemal dokładnie w połowie długiego białego korpusu z poprzedniego tygodnia. Oznacza to, że ewentualne spadki napotkają mocne wsparcie w dużym stopniu pokrywające się z dzienną luką hossy. Jest więc całkiem możliwe, że spadki z ostatnich sesji okażą się tylko ruchem powrotnym.

Wariant pesymistyczny to przełamanie opisanych wsparć i spadek przynajmniej w okolice 1810 pkt. W tym miejscu wypada połowa białego korpusu z 25 listopada i tam też za jakiś czas będzie znajdowała się linia trendu poprowadzona przez dołki z października i listopada.