Jest sobie taki resort, co się zwie Ministerstwo Gospodarki i Pracy. Na jego czele stoi wicepremier Jerzy Hausner, który słynie z tego, że wie, jak zrobić wrażenie. Kiedyś stworzył plan naprawy finansów publicznych, który zakładał różnego rodzaju oszczędności. Z planu zostały resztki, podlega on modyfikacjom. Na przykład takim, żeby emerytom i rencistom - którym wcześniej SLD do spółki z partiami koalicji zmienił na gorsze zasady waloryzacji świadczeń - wypłacić w przyszłym roku ekstrakasę. Nie chce mi się szukać wyliczeń, ale podejrzewam, że na tej operacji budżet łącznie straci, a nie zyska. No, ale w przyszłym roku są wybory.
Potem wicepremier Jerzy Hausner zaordynował zmiany w VAT. Tu się przełoży, tam się zabierze i tu doda - i będzie lepiej. I konsumpcja wzrośnie. Co prawda, jakoś mi się nie kalkuluje to stwierdzenie z faktem, że operacja ma być neutralna dla budżetu - czyli państwo dostanie taką samą kwotę jak przed zmianami. W jaki sposób więc miałby być sfinansowany ten wzrost konsumpcji? No i w jaki sposób te zmiany miałyby zostać wprowadzone, skoro wiązałyby się ze wzrostem obciążeń owych "mitycznych" ubogich, dla których socjaliści i innej maści naciągacze podobno żyją?
Ostatnio zaś - jak mogli przeczytać wnikliwi Czytelnicy PARKIETU - wspomniane ministerstwo zawarło umowę ze spółką zależną Emaksu, która - w kooperacji z innymi - ma wykonać system, dający urzędnikom dostęp do bieżących informacji o zatrudnieniu i opiece społecznej.
Ministerstwo Gospodarki i Pracy istnieje już od stycznia 2003 roku i do tej pory nie miało dostępu do tych informacji, które są podstawą jego działalności?! A ponieważ urzędnicy nie mieli pojęcia, co się na świecie dzieje, to pichcili jakieś nic nie warte programy, w stylu Pierwsza Praca czy program 50+ (ciekawe, ilu Czytelników wie, o co chodzi), które kosztowały krocie. A jak mieli przygotowywać trafne propozycje, skoro nie mieli świeżych danych. No i po co, skoro - z braku świeżych danych - wiedzieli, że nikt ich nie jest w stanie sprawdzić.
Tutaj wprawdzie pewne wątpliwości mogłaby wzbudzić druga część informacji - że dostęp dotyczy również danych o opiece społecznej. To przecież działka Ministerstwa Polityki Społecznej, którym włada obecnie wicepremier Izabela Jaruga--Nowacka (o której, przed Środą, cicho było ostatnio, pewnie znów była w rozjazdach służbowych) i MGiP nic do tego. Możliwe jednak, że to wyraz zdolności przewidywania wicepremiera Hausnera. Zna on bowiem wiedzę swojej koleżanki na temat np. polskiego systemu emerytalnego i na wszelki wypadek postanowił się przygotować do ponownego dopisania słów "Polityka Społeczna" do szyldu swojej firmy (zniknęły one z niego późną wiosną tego roku).