Oracle zdecydował się zapłacić 26,5 USD za każdą akcję konkurenta, czyli łącznie 10,3 mld USD. Choć już złożoną 1 listopada ofertę w wysokości 24 USD zarząd Oracle uważał za najlepszą i ostateczną, zdecydował się ją podnieść, żeby wreszcie - po pięciu poprzednich nieudanych próbach - zyskać przychylność reprezentującej interesy akcjonariuszy PeopleSoft rady nadzorczej. - To była długa, emocjonująca batalia - oświadczył George Battle, jeden z jej członków. Oracle zabiegał o przejęcie konkurenta od lipca zeszłego roku.
Dalszy opór PeopleSoft oznaczał, że Oracle podjąłby kroki zmierzające do wrogiego przejęcia. Koncern mógł skupić akcje z rynku (już przy poprzedniej cenie na fuzję zgadzało się 61% udziałowców PeopleSoft) i wprowadzić swoich ludzi do rady nadzorczej konkurenta, którzy następnie zaakceptowaliby plan połączenia obu firm.
- Transakcja pozwoli nam jeszcze lepiej konkurować na światowym rynku - uważa prezes Oracle Polska Paweł Piwowar. Dzięki przejęciu PeopleSoft, Oracle wysunie się na drugie miejsce, za niemieckiego SAP-a, w sprzedaży oprogramowania do zarządzania przedsiębiorstwem. Kierujący Oracle Larry Ellison od dłuższego czasu chce zmienić oblicze firmy, rozszerzając ofertę. Obecnie ok. 80% przychodów Oracle uzyskuje ze sprzedaży aplikacji baz danych. Ellison liczy, że dzięki połączeniu z konkurentem i uzyskaniu dostępu do prawie 13 tys. klientów, jego koncern będzie mógł sprzedawać więcej aplikacji księgowych czy CRM (do zarządzania relacjami z klientami). Może mieć z tym jednak problem, bo wielu klientów PeopleSoft - m.in. DaimlerChrysler czy komórkowy Nextel - groziło rezygnacją z jego usług w przypadku, gdy zostanie przejęty przez Oracle.
Oracle zamierza sfinalizować transakcję na początku przyszłego roku.
Dwa miesiące temu uzyskał dla niej zielone światło od regulatorów rynku w Unii Europejskiej. Dostał też zgodę w USA, po tym jak sąd odrzucił sprzeciw wniesiony przez Departament Sprawiedliwości.