Po przełamaniu kilkumiesięcznych oporów i nieśmiałych ruchach powrotnych w poniedziałek indeksy znów poszybowały w górę, i to przy ponad 900-milionowych obrotach.
Nowe, w przypadku WIG nawet rekordowe, poziomy cen zawdzięczamy świeżym pieniądzom płynącym na rynek. Fundusze emerytalne są relatywnie mocno zaangażowane w akcje, jednak rosną aktywa funduszy inwestycyjnych, co od razu przekłada się na dodatkowy popyt. Sądząc po zachowaniu kursu PKO BP czy choćby TVN, nie słabnie apetyt graczy zagranicznych. Końcówka roku upływa więc pod znakiem nadrabiania dystansu do innych giełd regionu (od początku roku w lokalnej walucie BUX zyskał 50%, a WIG "ledwie" 30%).
Wczorajszy debiut akcji Dworów można uznać za dość udany. Choć przebicie w stosunku do ceny sprzedaży nie było imponujące, to obroty śmiało można takim słowem opisać: właściciela zmieniła co dziesiąta wyemitowana akcja! I cena, i wolumen to skutki dużej transzy inwestorów indywidualnych w ofercie oraz ich coraz bardziej nerwowego podejścia do nowych spółek po ostatnich mniej udanych debiutach.
W ostatnich dniach roku pojawi się zapewne wiele opinii i analiz dotyczących koniunktury w przyszłym roku. W moim przekonaniu będzie to dla giełdy okres gorszy niż rok 2004. Dynamika wzrostu gospodarczego słabnie, a w przyszłym roku będzie dodatkowo zaniżona przez tzw. efekt bazy. O wzroście inwestycji na razie nic nie słychać, a poziom kursów walutowych w żadnym wypadku nie sprzyja eksporterom. Sytuacja w bankach się poprawi, ale głównie jeśli chodzi o jakość aktywów. Trudno będzie bankom notować duże przyrosty zysków w stosunku do roku bieżącego, w którym wystąpiło wiele wydarzeń o charakterze jednorazowym. Jednym słowem, wszystko wskazuje na to, że przyszły rok nie będzie łatwy dla inwestora.
Zwróć uwagę na: