Rynek producentów rybnych w Polsce jest rozdrobniony. W sektorze działa około 350 firm. Większość to niewielkie zakłady, zajmujące się wędzeniem i soleniem. W segmencie konserw, marynat i mrożonek, które wymagają zaawansowanych procesów przetwórczych i specjalnych linii technologicznych, duża jest koncentracja produkcji. Znaczącą rolę odgrywają tu m.in. giełdowe Wilbo i planujący przeprowadzić w styczniu ofertę akcji Graal. Obie spółki mają zakłady na Pomorzu. Są jednak firmy rybne położone z daleka od morza, tak jak Rybhand. Każda z nich jest w innej fazie rozwoju.
W Wilbo było trochę gorzej
Wilbo to na razie jedyna giełdowa spółka rybna. Produkuje konserwy pod dwiema markami. Pierwsza "Neptun" reprezentuje produkty o wyższej jakości i cenach. Konserwy nieco tańsze są pod znakiem "Taaka Ryba". Ryby mrożone i owoce morza - przetwarzane przez Wilbo - występują głównie pod marką "Dal-Pesca". Spółka pracuje również na zlecenia hiper- i supermarketów, robiąc wyroby pod ich znakami towarowymi.
Wyniki finansowe Wilbo w ostatnim okresie nie zachwycają. Zysk netto spółki w trzecim kwartale tego roku wyniósł zaledwie 42 tys. zł, gdy przed rokiem sięgnął 1 mln zł. Zysk z działalności operacyjnej obniżył się z 1,7 mln zł do 0,4 mln zł. Przychody spadły o 5%, do 48,4 mln zł. Firma miała wyjątkowo słaby drugi kwartał tego roku. Pomimo wzrostu przychodów ze sprzedaży o ponad 13%, w porównaniu z analogicznym okresem 2003 r., do prawie 49 mln zł, spółka poniosła ponad 2 mln zł straty z działalności operacyjnej i 2,8 mln zł straty netto. Słabe wyniki zarząd tłumaczy m.in. wzrostem kosztów energii, wyższymi cenami ryb dalekomorskich, wyższym budżetem reklamowym i kosztami finansowymi. Firma zaciągnęła więcej kredytów na dodatkowe zakupy towarów i materiałów przed wejściem Polski do Unii w celu uniknięcia cła. Prawdopodobnie ze względu na słabe wyniki pod koniec września pracę w Wilbo straciło dwoje wiceprezesów. Oficjalnie Elżbieta Kużel i Grzegorz Nonna zrezygnowali ze stanowisk ze względów osobistych. Do końca roku jedyną osobą w zarządzie będzie Jerzy Kuncicki, prezes spółki z Władysławowa. Z początkiem stycznia dołączą do niego dwaj wiceprezesi: Jarosław Bratnicki i Jarosław Cichy.
Czas na rybne bary
W celu dalszego rozwoju Wilbo postanowiło uruchomić sieć barów rybnych "PescaBar". W pierwszym okresie chce otworzyć pięć placówek w największych miastach Polski. Już działają restauracje Wilbo w Gdańsku, Gdyni i Warszawie. Wkrótce "PescaBar" będzie w Krakowie i drugi w Gdyni. W przyszłości sieć placówek Wilbo będzie działać w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. Na razie restauracje generują głównie koszty związane z rozruchem (około 0,7 mln zł na każdą). Spółka spodziewa się, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że każda placówka może przynieść docelowo około 250 tys. zł zysku netto rocznie, przy sprzedaży na poziomie około 2-2,5 mln zł. Sieć "PescaBar" poprawiłaby więc rentowność firmy.