Reklama

Ryby nie tylko na świą teczny stół

O rybach większość Polaków przypomina sobie tylko od święta. Choć wiedzą, że są zdrowsze od mięsa zwierzęcego, nadal - w porównaniu z innymi narodami - mało ich jedzą. Spółki rybne, w tym giełdowe Wilbo i planujący w styczniu debiut na GPW Graal, zamierzają promować "owoce wód".

Publikacja: 24.12.2004 07:35

Ryby, pod względem właściwości odżywczych i łatwości przyswajania, są bardziej wartościowe od mięsa wieprzowego i wołowego. Mimo to jeszcze ich nie doceniamy.

Inni jedzą więcej

W 2003 roku Polak zjadł średnio około 10,5 kg ryb i przetworów rybnych w przeliczeniu na wagę żywą (chodzi o wagę ryb w całości, łącznie z "elementami", które trafiają do śmieci). Średnia konsumpcja w Europie, w zależności od regionu jest nawet dwa-trzy razy większa. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w ubiegłym roku w Polsce sprzedano ponad 400 tys. ton ryb konsumpcyjnych (w przeliczeniu na wagę żywą). To wzrost o 4,3% w porównaniu z 2002 rokiem, ale spadek w stosunku do 2000 roku o 16%.

Wigilijny karp i rozdrobniony rynek

Zdaniem przedstawicieli spółek rybnych poziom spożycia ryb jest uzależniony od dochodów oraz świadomości konsumentów, dotyczącej zdrowego żywienia. A to powoli w Polsce się zmienia. Na korzyść, oczywiście. Może o tym świadczyć ponad 4-proc. wzrost w 2003 roku konsumpcji ryb morskich. W ubiegłym roku w przeliczeniu na wagę żywą było to około 8,9 kg na osobę. O rybach słodkowodnych przypominamy sobie głównie przed świętami Bożego Narodzenia. W Wigilię zgodnie z tradycją na naszych stołach króluje karp.

Reklama
Reklama

Rynek producentów rybnych w Polsce jest rozdrobniony. W sektorze działa około 350 firm. Większość to niewielkie zakłady, zajmujące się wędzeniem i soleniem. W segmencie konserw, marynat i mrożonek, które wymagają zaawansowanych procesów przetwórczych i specjalnych linii technologicznych, duża jest koncentracja produkcji. Znaczącą rolę odgrywają tu m.in. giełdowe Wilbo i planujący przeprowadzić w styczniu ofertę akcji Graal. Obie spółki mają zakłady na Pomorzu. Są jednak firmy rybne położone z daleka od morza, tak jak Rybhand. Każda z nich jest w innej fazie rozwoju.

W Wilbo było trochę gorzej

Wilbo to na razie jedyna giełdowa spółka rybna. Produkuje konserwy pod dwiema markami. Pierwsza "Neptun" reprezentuje produkty o wyższej jakości i cenach. Konserwy nieco tańsze są pod znakiem "Taaka Ryba". Ryby mrożone i owoce morza - przetwarzane przez Wilbo - występują głównie pod marką "Dal-Pesca". Spółka pracuje również na zlecenia hiper- i supermarketów, robiąc wyroby pod ich znakami towarowymi.

Wyniki finansowe Wilbo w ostatnim okresie nie zachwycają. Zysk netto spółki w trzecim kwartale tego roku wyniósł zaledwie 42 tys. zł, gdy przed rokiem sięgnął 1 mln zł. Zysk z działalności operacyjnej obniżył się z 1,7 mln zł do 0,4 mln zł. Przychody spadły o 5%, do 48,4 mln zł. Firma miała wyjątkowo słaby drugi kwartał tego roku. Pomimo wzrostu przychodów ze sprzedaży o ponad 13%, w porównaniu z analogicznym okresem 2003 r., do prawie 49 mln zł, spółka poniosła ponad 2 mln zł straty z działalności operacyjnej i 2,8 mln zł straty netto. Słabe wyniki zarząd tłumaczy m.in. wzrostem kosztów energii, wyższymi cenami ryb dalekomorskich, wyższym budżetem reklamowym i kosztami finansowymi. Firma zaciągnęła więcej kredytów na dodatkowe zakupy towarów i materiałów przed wejściem Polski do Unii w celu uniknięcia cła. Prawdopodobnie ze względu na słabe wyniki pod koniec września pracę w Wilbo straciło dwoje wiceprezesów. Oficjalnie Elżbieta Kużel i Grzegorz Nonna zrezygnowali ze stanowisk ze względów osobistych. Do końca roku jedyną osobą w zarządzie będzie Jerzy Kuncicki, prezes spółki z Władysławowa. Z początkiem stycznia dołączą do niego dwaj wiceprezesi: Jarosław Bratnicki i Jarosław Cichy.

Czas na rybne bary

W celu dalszego rozwoju Wilbo postanowiło uruchomić sieć barów rybnych "PescaBar". W pierwszym okresie chce otworzyć pięć placówek w największych miastach Polski. Już działają restauracje Wilbo w Gdańsku, Gdyni i Warszawie. Wkrótce "PescaBar" będzie w Krakowie i drugi w Gdyni. W przyszłości sieć placówek Wilbo będzie działać w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. Na razie restauracje generują głównie koszty związane z rozruchem (około 0,7 mln zł na każdą). Spółka spodziewa się, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że każda placówka może przynieść docelowo około 250 tys. zł zysku netto rocznie, przy sprzedaży na poziomie około 2-2,5 mln zł. Sieć "PescaBar" poprawiłaby więc rentowność firmy.

Reklama
Reklama

Wilbo chce się rozwijać także przez akwizycje. Jest zainteresowane przejęciem Przedsiębiorstwa Połowów, Przetwórstwa i Handlu Dalmor. Występuje w konsorcjum z firmami Invest Komfort, Invest-Dal oraz swoimi głównymi akcjonariuszami Wojciechem Bobińskim i Waldemarem Wilandtem, które negocjuje zakup 80% akcji tej spółki od Skarbu Państwa. Zabiega też o przejęcie kontroli nad prywatyzowanym Szkunerem, który działa w branży połowów, wstępnego przetwórstwa rybnego, produkcji marynat i ryb wędzonych oraz remontów i napraw kutrów rybackich.

Zarząd Wilbo powołując się na dane AC Nielsen twierdzi, że spółka ma prawie 18% udziałów w rynku produkcji konserw rybnych. Kontroluje też około 20% rynku mrożonek i około 45% owoców morza.

Graal przejmuje

przedsiębiorstwa z branży

Graal w połowie grudnia został dopuszczony przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd do obrotu publicznego. W styczniu za pośrednictwem IDMSA.pl chce sprzedać od 800 tys. do 1,67 mln akcji serii E. Z naszych informacji wynika, że spodziewa się "ściągnąć" z rynku od 25-30 mln zł. - Pieniądze z podwyższenia kapitału chcemy przeznaczyć na inwestycje, w tym m.in. przejęcie firmy Syrena Royal. W przyszłym roku planujemy kolejne akwizycje - mówi Bogusław Kowalski, prezes i założyciel Graala, posiadający ponad 77% akcji. Jego zdaniem grupa Graala docelowo może mieć grubo ponad 200 mln zł przychodów rocznie.

W 2003 r. Graal przy przychodach w wysokości 128 mln zł miał 1,1 mln zł zysku netto. W I półroczu tego roku spółka wchłonęła już dwie firmy: Tuna Fish (m.in. importer tuńczyków, sardynek i makreli) oraz Can-Food (wyłączny dystrybutor w Polsce konserw rybnych marki Brunswick, należącej do kanadyjskiej firmy). Graal kupił też udziały w Polinordzie (ma 78%) - producencie przetworów rybnych, który ma zakład w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Żarnowcu. Po trzech kwartałach tego roku przychody grupy kapitałowej Graala wynoszą ponad 102 mln, a zysk netto 2,06 mln zł.

Reklama
Reklama

Graal z Wejherowa posiada w ofercie około 250 produktów. Ma trzy marki: "Graal", "Black Rose" i "Meg". Eksport stanowi około 3% przychodów. Ponad 89% odbiorców to duże sieci handlowe i hurtownie. Zarząd szacuje jej udział w krajowym rynku dystrybutorów konserw rybnych (firma część sprowadza z zagranicy, dlatego jej udział w rynku producentów konserw jest niższy) i mięsnych na około 22%. Obecnie kapitał zakładowy firmy wynosi 41,6 mln zł i dzieli się na 4,16 mln papierów. Po emisji wzrośnie maksymalnie o 40%.

Zamach na dorsza?

Tuż przed świętami polscy rybacy zapowiedzieli, że jeżeli Komisja Europejska zabroni im łowić na zachodnim Bałtyku, to zablokują tory wodne i wejścia do portów. Wieści napływające z Brukseli są mało optymistyczne. Limity na dorsze, będące podstawą utrzymania rybaków, mają być niższe w 2005 roku o blisko 5 tys. ton (teraz 16 tys. ton). Unia nie odstępuje też od pomysłu podzielenia łowisk bałtyckich na część wschodnią i zachodnią. Polscy armatorzy mogliby łowić jedynie na tych pierwszych. Oznacza to, że poniosą olbrzymie straty. W zachodniej części ryb jest więcej i żyją tam lepsze gatunki. Nasi rybacy twierdzą, że Unia promuje rybaków z Niemiec, Szwecji i Danii. Co gorsza, coraz częściej się mówi, że unijni eksperci w ten sam sposób chcą limitować połowy śledzi co dorsza.

Ryby w liczbach

Z danych GUS wynika, że udział wartościowy ryb i produktów rybnych w konsumpcji artykułów żywnościowych wynosi około 3%. W 2003 r. import ryb całych do Polski wyniósł 85,4 tys. ton głównie z Norwegii, Rosji, Holandii i Chin. Sprowadzono również 116,3 tys. ton filetów, płatów i kostek rybnych. Import przetworów i konserw rybnych wyniósł 24,1 tys. ton (Tajlandia, Dania, Holandia). Największy dostawca surowca - Norwegia - sprzedał nam 84,2 tys. ton ryb, w tym 41,7 tys. ton śledzia, 18 tys. ton makreli i 19,7 tys. ton łososia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama