Opłata rejestracyjna będzie uzależniona od pojemności silnika i norm emisji spalin. - Projekt ustawy jeszcze w styczniu trafi do Sejmu. Chcemy, aby jeszcze w tym roku weszła ona w życie - informuje Anna Adamkiewicz, zastępca dyrektora Biura Komunikacji Społecznej resortu. Dziś rząd przekaże komisji gospodarki informację na ten temat.
Do Parlamentu Europejskiego trafiła petycja mieszkańca Wielkopolski, który twierdzi, że akcyza spełnia u nas funkcję cła i hamuje import aut (co w Unii jest zabronione). - Oceniam ten dokument jako bardzo merytoryczny. Uzasadnienia tam przedstawione przekonują mnie bardziej niż wyjaśnienia polskiego resortu finansów - powiedział europoseł Marcin Libicki (PiS), który poinformował w niedzielę o petycji.
W niektórych krajach europejskich (np. Holandia) stawki akcyzy są tym mniejsze, im straszy samochód. Polska akcyza rośnie tymczasem wraz z wiekiem pojazdu, od minimum 3,1% (auta nowe) aż do 65% ich wartości (w przypadku pierwszej rejestracji w Polsce samochodów starszych niż 7-letnie). Komisja Europejska może uznać taki podatek za zaporę dla handlu wewnątrzwspólnotowego. Tym bardziej że akcyzą nie jest obłożony zakup aut na rynku wtórnym we Polsce. Stawki podatku skrytykował poprzedni komisarz UE ds. rynku wewnętrznego.
Resort finansów twierdzi tymczasem, że samochody nie podlegają unijnej harmonizacji podatkowej, dlatego możemy suwerennie nakładać akcyzę. - Nie otrzymaliśmy żadnych dokumentów z instytucji unijnych w tej sprawie. W naszej opinii, pobieramy podatek zgodnie z prawem - mówi A. Adamkiewicz.
Specjaliści nie są pewni, kto ma rację. - Akcyza dotyczy zarówno pojazdów krajowych, jak i importowanych. Komisja nie może nam zatem zarzucić, że dyskryminujemy importerów. Teoretycznie wszystko jest w porządku - uważa Mirosław Barszcz, ekspert podatkowy kancelarii Baker & McKenzie. - Jest jednak słaby punkt naszych regulacji: uzależnienie akcyzy od wieku pojazdu - przyznaje.