Plany prywatyzacyjne przedstawił wczoraj sejmowej Komisji Skarbu minister Jacek Socha. Listę otwiera PZU. Ze sprzedaży akcji towarzystwa ministerstwo chce uzyskać w tym roku największe przychody (5-6 mld zł). - Prywatyzacja PZU może się odbyć pod warunkiem zawarcia ugody z holenderskim Eureko, a co za tym idzie zmiany umowy dającej inwestorowi prawa do większościowego udziału w spółce - przypomniał J. Socha. PZU ma się znaleźć na giełdzie.
Energetyczne aktywa
Na liście znajduje się również kilkanaście firm z branż ciężkich, których prywatyzację przekładano od kilku lat. Są to przedsiębiorstwa z sektora ciepłowniczego, m.in. Zespoły Elektrociepłowni w Łodzi, Bydgoszczy, Zduńskiej Woli. Inwestorzy będą mogli kupić akcje Zespołów Elektrowni Dolna Odra, a na giełdzie Elektrowni Kozienice. Resort chce przeprowadzić także ofertę publiczną grupy energetycznej Enea (30% akcji) oraz sprzedać resztówki w Elektrociepłowni Zielona Góra, EC Białystok, Górnośląskim Zakładzie Energetycznym, i Elektrociepłowniach Warszawskich (tzw. kontynuacje zajmują blisko połowę listy).
"Ciężkie" przypadki
Spore zmiany właścicielskie czekają nas w branży chemicznej. Prywatyzacja ma być ratunkiem dla Zakładów Chemicznych Zachem, a w przypadku Zakładów Azotowych Kędzierzyn i Tarnów poprzez konwersję długu na akcje pomóc wyrwać się im z pętli zadłużenia. Trzy spółki: Ciech, ZA Puławy oraz ZCh Police pójdą po kapitał niezbędny do rozwoju na warszawską giełdę. Podobnie będzie z PGNiG i Grupą Lotos.