Czwartkowe notowania potwierdziły przewagę podaży. Kontrakty znalazły się na wysokości wsparcia, związanego ze szczytem z początku grudnia przy 1915 pkt. Jego osiągnięcie nie gwarantuje jednak poprawy koniunktury. Bardziej prawdopodobne wydaje się dotarcie w rejon 1870 pkt, gdzie znajdują się szczyty z ostatniego kwartału 2004 r. Nieco niżej przebiega linia pięciomiesięcznego trendu rosnącego. W tych okolicach wypadło też maksimum na wiosnę minionego roku.

Znalezienie obecnie dobrej strategii nie jest zadaniem łatwym. Z jednej strony, spadek z tego tygodnia chłodzi oczekiwania na ponowne dotarcie w rejon 2000 pkt, z drugiej - trend średniookresowy jest wciąż wzrostowy. Świadczy o tym choćby wciąż rosnąca średnia krocząca z 45 sesji. To wskazywałoby, że raczej powinniśmy poszukiwać momentu do otwarcia długiej pozycji. Jednocześnie wskaźniki podążające za trendem dopiero co wygenerowały sygnały sprzedaży. Dlatego przy obecnych poziomach nie warto grać na zwyżkę. Lepiej z tym zaczekać do chwili osiągnięcia przez futures 1870 pkt. Poprawa nastrojów i wyjście notowań ponad 1940 pkt, gdzie mamy połowę czarnej świecy ze środy, byłyby oznaką odzyskiwania przez byki animuszu. To właśnie zapowiadałoby kolejną próbę przebicia się przez 2000 pkt. Tym razem sprawa będzie jeszcze trudniejsza, bo po drodze trzeba będzie wchłonąć podaż pochodzącą od otwierających w ostatnich dniach długie pozycje, które na razie przynoszą straty.

Największą od wiosny 2004 r. korektę przeżywają futures na PKN. Wtedy notowania obniżyły się o 12,4%. Można przypuszczać, że również teraz po spadku o podobnej skali znajdą się chętni na długie pozycje. To kazałoby się spodziewać zatrzymania tego ruchu spadkowego przy 34,5 zł.