Reklama

Strategia "z tygodnia na tydzień"

Z punktu widzenia strategii inwestycyjnej ważne jest patrzenie nie tylko na to, co dzieje się z notowaniami w perspektywie jednej sesji czy nawet kilku dni, ale także to, jak zachowują się one w skali tygodni. Można nawet wyobrazić sobie strategię, która bierze pod uwagę tylko to, co dzieje się z tygodnia na tydzień.

Publikacja: 12.01.2005 07:18

Średnia tygodniowa zmiana WIG20 od początku 1995 r. to 0,3%. W takim tempie przeciętnie rósłby co tydzień nasz portfel, gdybyśmy posiadali akcje wchodzące w skład indeksu. Jeśli pod uwagę weźmiemy tylko dodatnie stopy zwrotu, to okazuje się, że WIG20 - jeśli już rósł - to rósł przeciętnie o 3,4% w skali tygodnia. Jeśli natomiast spadał, to przeciętna tygodniowa przecena sięgała 3%. Inną miarą niż zwykła średnia jest tzw. mediana, która dzieli zbiór danych dokładnie na dwie połowy. W przypadku dodatnich stóp zwrotu WIG20 mediana wynosi 2,5% (czyli mniej niż średnia). Oznacza to, że w dokładnie w połowie przypadków indeks zwyżkował o nie więcej niż 2,5%, zaś w drugiej połowie - przynajmniej o 2,5%. Okazuje się, że długość serii wzrostowych nie zależy zbytnio od tego, jakiej skali była zwyżka w pierwszym tygodniu takiej serii. Niekiedy trendy rozpoczynają się od łagodnego wzrostu cen, innym razem od mocnego uderzenia kupujących.

Długie serie nieczęsto

Najdłuższa nieprzerwana seria zwyżek WIG20 trwała aż 10 tygodni - na przełomie lat 1999 i 2000, czyli w okresie tzw. hossy internetowej. Po dwutygodniowej korekcie inwestorzy powrócili do zakupów i w efekcie WIG20 rósł jeszcze przez następne 6 tygodni. Bardzo długie serie wzrostowe wystąpiły też w pierwszej połowie 1996 r. i na początku 1997 r. Z kolei ostatnie pół roku na GPW rzadko wiązało się z trwalszymi trendami, choć indeks stopniowo się piął. Ostatnia długa seria zwyżkowa wystąpiła w sierpniu i wrześniu 2004 r. Od tego czasu nie było serii dłuższej niż 2 tygodnie. Statystyki te potwierdzają regułę, że długotrwałe nieprzerwane trendy na rynku akcji nie zdarzają się często. Inwestorzy, którzy chcą na nich zarobić, muszą wykazać się cierpliwością i przeczekać okresy, w których ponoszą przejściowe straty lub ich zyski są nieznaczne.

Kupuj po tygodniu zwyżki?

Czy powyższe statystyki można jakoś wykorzystać w praktyce? Przyjmijmy, że inwestujemy w kontrakty terminowe na WIG20 i otwieramy tylko długie pozycje (gramy wyłącznie na wzrost). Za każdym razem obracamy tylko jednym kontraktem, a od operacji kupna/sprzedaży płacimy po 2 punkty (co w przeliczeniu na pieniądze daje 20 zł). Najpierw zastanówmy się nad strategią, w której zlecenie kupna składamy, kiedy kurs kontraktów zanotuje tydzień na plusie (po raz pierwszy po wcześniejszych spadkach). Zakładamy tym samym, że tydzień zwyżki może zapoczątkować nowy trend. Sprzedajemy kontrakt natychmiast po tygodniu, który zakończy się spadkiem notowań.

Reklama
Reklama

Z punktu widzenia powyższych statystyk strategia taka nie wygląda zbyt obiecująco. Wśród wszystkich wzrostowych serii WIG20 niewiele ponad połowa (52%) była dłuższa niż 1 tydzień. Innymi słowy, są mniej więcej równe szanse na to, że pierwszy wzrostowy tydzień przyniesie kontynuację, jak i że zaraz po nim nastąpi tydzień mniejszych lub większych spadków. Trafność strategii (szanse, że dana transakcja będzie zyskowna) oscyluje więc wokół 50%. Z drugiej strony należy pamiętać, że istnieje wiele systemów inwestycyjnych, które dają trafność znacznie niższą (np. 30%), a mimo to pozwalają zarabiać. Zobaczmy więc wyniki strategii.

Lepiej niż "kup i trzymaj"

Od początku notowań futures na WIG20 (styczeń 1998 r.) do końca pierwszego tygodnia stycznia bieżącego roku ich kurs wzrósł o 776 pkt. Tymczasem omawiana strategia dałaby 1301 pkt zysku (po uwzględnieniu wspomnianej prowizji). Oznacza to, że inwestor grający cały czas jednym kontraktem zarobiłby ok. 13 tys. zł. Z większymi zyskami wiązało się przy tym mniejsze ryzyko. Co prawda w czasie wielkiej bessy w latach 2000-2001 wystąpiłoby znaczne obsunięcie kapitału (zyski stopniały z 1322 pkt do 684 pkt, czyli o blisko połowę), ale straty byłyby i tak znacznie mniejsze niż w strategii "kup i trzymaj" (patrz wykres). Także ostatnie dwa lata były udane dla strategii. Poziom kapitału powróciłby do wartości z początku 2000 r., podczas gdy futures mają jeszcze do odrobienia ponad 20% strat.Sprawdźmy, czy lepsze wyniki uzyskamy, jeśli nieco zmodyfikujemy naszą strategię. Zamiast kupować już po pierwszym tygodniu zwyżki, będziemy otwierać długą pozycję dopiero po drugim tygodniu. W ten sposób powinniśmy wyeliminować sporą liczbę błędnych sygnałów. Rzeczywiście, dzięki temu obsunięcie kapitału w czasie bessy znacznie się zmniejszyło - do 31%. Niestety, wraz ze spadkiem liczby zawieranych transakcji zmalał też ostateczny wynik - do 785 pkt. Okazuje się, że skutki utraty okazji inwestycyjnych przeważyły nad pozytywnymi efektami zmniejszenia liczby fałszywych sygnałów. Podobne rezultaty otrzymalibyśmy, idąc jeszcze krok dalej i kupując kontrakt nie po drugim tygodniu zwyżki, lecz po trzecim.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama