Przebieg wczorajszej sesji wyraźne pokazał, iż strona popytowa aktualnie znajduje się w cieniu, a na rynku dominują emocje związane z zachowaniem giełd amerykańskich. Po obserwowanym jeszcze niedawno optymizmie nie ma już śladu. Inwestorzy częściej reagują na negatywne informacje, pomijając pojawiające się sporadycznie pozytywne sygnały. W wyniku tego zamiast oczekiwanego efektu stycznia mamy stupunktową korektę kursu indeksu WIG20. Mimo to można zauważyć kilka sygnałów świadczących o korekcyjnym charakterze ostatnich spadków - po pierwsze z sesji na sesję zmniejsza się wolumen obrotów, po drugie wyraźnie widać wzrost aktywności strony popytowej w momentach odreagowania spadków.

Z technicznego punktu widzenia, wykres kursu indeksu WIG20 cały czas znajduje się w średnioterminowym trendzie wzrostowym. Linia tego trendu przebiega w okolicy 1880 pkt i aktualnie testowana jest jako poziom wsparcia. Na zbliżonym poziomie przebiega też średnia krocząca z 45 sesji, co dodatkowo wzmacnia popytową wymowę tego poziomu. Skuteczna obrona wsparcia powinna zaowocować powrotem kursu do głównej tendencji i w konsekwencji przełamaniem poziomu 2000 pkt. Za takim scenariuszem przemawia także zachowanie większości wskaźników technicznych, które informują już o wyprzedaniu rynku. Gdyby jednak doszło do przełamania wspomnianej bariery, wówczas mielibyśmy do czynienia z pierwszym poważnym sygnałem, informującym o możliwości zmiany głównej tendencji. W takim przypadku należy liczyć się z nasileniem presji podażowej i dalszymi spadkami kursu indeksu nawet w okolice 1750 pkt.

Wykres indeksu największych spółek znajduje się w bardzo istotnym miejscu. Niekorzystne zachowanie kilku spółek (głównie z sektora bankowego) zwiększa ryzyko dalszych spadków. Dodatkowo inwestorzy ponownie ślepo przerzucają nastroje z giełd amerykańskich na warszawski parkiet. Trudno przewidzieć zachowanie kursów w najbliższych dniach, pewne jest natomiast, że upłyną one w gorącej atmosferze.