W tym miesiącu wybrany miał być wykonawca na budowę kolejowej sieci mobilnej (tzw. GSM-R) oraz systemów sterowania ruchem na odcinku Węgliniec-Legnica. Inwestor - PLK - odwołał jednak przetarg. I to mimo że oferentów było wielu - i to same największe spółki budujące infrastrukturę telekomunikacyjną i transportową - m.in. Alcatel, Siemens, Bombardier i Nortel Networks.
Spółkę dotknął prawie dwukrotny wzrost notowań stali na rynkach światowych (taki wzrost cen szyn potwierdza Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa). W konsekwencji, zwiększyły się koszty budowy torów, a więc inwestycji podstawowych. Tymczasem memorandum finansowe projektu podpisano jeszcze w 2001 r. Efekt? Budżet inwestycji (ponad 16,6 mln euro) po prostu się nie domykał. - Z czegoś trzeba było zrezygnować - przyznaje Tadeusz Augustowski, prezes PLK.
Ubiegające się o kontrakt firmy liczyły, że referencje uzyskane przy wykonaniu odcinka pilotażowego pomogą im w wygraniu kolejnych tego typu przetargów (przebudowa obejmie około 5000 linii). Otrzymały jednak informacje, że żadna z ofert nie spełniła kryterium cenowego PLK.
Mimo kłopotów koleje nie rezygnują z GSM-R. - Rząd szuka w Komisji Europejskiej dodatkowych środków na realizację kontraktu - zapewnia Marek Pawlik z Departamentu Finansowania Infrastruktury i Funduszy Europejskich resortu infrastruktury. W przypadku odcinka Wągliniec-Legnica Komisja Europejska po raz pierwszy zażądała od Polski wdrożenia najnowszych standardów sterowania ruchem (ERTMS). Szybkim przygotowaniem dokumentacji zajęło się Centrum Naukowo-Techniczne Kolejnictwa. Po co ten pośpiech? Jak już pisaliśmy, istnieje obawa, że Bruksela odmówi wsparcia na przyszłe inwestycje PKP, jeżeli standardy te nie będą stosowane.
Sąsiedzi nas wyprzedzili