Styczeń nadal jest nieudany dla inwestorów. Jest to spowodowane tym, że na skutek zmiany kursu walutowego istotnie pogorszyły się perspektywy polskich spółek. Dokładnie rok temu kurs złotego oscylował w okolicy 4,7 za euro, a motorem wzrostu byli eksporterzy.
Z technicznego punktu widzenia sytuacja indeksu jest następująca: najszybsza linia trendu łącząca minimum indeksu z listopada z dołkami świec z 13 i 24 grudnia przeszła już definitywnie do historii. Ważniejsze znaczenie dla WIG20 ma w tej chwili średnioterminowa linia trendu wzrostowego poprowadzona przez minima z sierpnia i listopada ubiegłego roku. Znajduje się ona tuż nad średnią kroczącą ze 100 sesji i minimalnie poniżej wsparcia na poziomie 1875 pkt. To silna strefa wsparcia i dopiero jej przełamanie spowoduje zmianę średnioterminowego podejścia do rynku.
Warto też spojrzeć na zachowanie kursów spółek z WIG20. W wyraźnym trendzie spadkowym poruszają się notowania Dębicy, Kęt (długoterminowa RGR?) i nawet na ich tle dramatycznie wygląda wykres Świecia. Netii zupełnie nie udało się wyjście ponad poziom 4,6 zł, choć długoterminowy trend jest nadal wzrostowy. Sygnałem zagrożenia dla posiadaczy Softbanku była sesja piątkowa, kiedy istotnie naruszona została linia trendu wzrostowego. W trendzie bocznym nadal porusza się Stalexport, podobnie jak ComputerLand, w przypadku którego zakres wahań jest bardzo wąski. Nadal słabo wygląda Orbis. W miarę dobrze prezentuje się za to sektor bankowy, ale to wyłącznie zasługa pozytywnego oddziaływania banku PKO BP. Dobrze, że wciąż silne są TP i Orlen.
Z tej pobieżnej analizy wynika, że nawet wzrost w ramach indeksu WIG20 jest bardzo wąski, a to nie jest oznaką siły rynku. Warto wspomnieć o słabszych notowaniach kilku eksporterów: Stalprofilu, Stalproduktu czy Relpolu. Ich kursy mocno rosły na początku 2004 r. Jeśli złoty nie ulegnie znaczącemu osłabieniu na rynku, gościć będzie co najwyżej marazm, bo fundamenty większości spółek nie pozwolą na jakikolwiek wzrost.