Pod względem stopy zwrotu za 2004 r. ING Akcji (19,8%) zajął trzecią od dołu pozycję wśród 16 funduszy o strategii agresywnej. Mirosław Panek, szef TFI, przyznaje, że to wynik słabszy od oczekiwań.
- Wyższe stopy zwrotu było łatwiej osiągnąć funduszom, które rozpoczynały 2004 r. z mniejszymi aktywami - wyjaśnia. ING Akcji zarządzał wtedy 225,5 mln zł. Najlepszy - Arka Akcji (zysk 36,4%) - rozpoczął rok z majątkiem niespełna 72 mln zł.
- Polska giełda jest trudnym rynkiem dla dużych funduszy. Liczba spółek, które są atrakcyjne, a ich akcje płynne, jest ograniczona - mówi szef ING. - Jeśli znajdziemy atrakcyjną spółkę, to zakup akcji może trwać nawet pół roku. Potem równie trudne jest sprzedanie walorów - dodaje. Podział funduszu na mniejsze subfundusze nie rozwiązałby problemu. -Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mamy dwa fundusze akcji, zarządzamy każdym w inny sposób, a potem sprawdzamy, który wypadł lepiej. Strategia inwestycyjna musi być spójna - argumentuje M. Panek.
ING zastanawia się też nad przyszłością funduszy inwestujących w obligacje nominowane w euro i w dolarach. Ze względu na silne umocnienie złotego w ub.r., zagraniczne inwestycje przyniosły straty. Dlatego takie fundusze nie cieszą się zainteresowaniem inwestorów.
Majątek wszystkich funduszy ING zwiększył się w 2004 r. z 5,8 mld zł do 6,6 mld zł (14,4%). To nieco szybsze tempo wzrostu niż całego rynku, które wyniosło 13,5%. Według specjalistów z ING, wśród konkurencji na uwagę zasługuje BZ WBK AIB (wzrost o ponad 91%), TFI BPH (88,4%) oraz TFI Kredyt Banku (157%).