Czwartkowa sesja była kontynuacją zapoczątkowanego kilka dni temu ruchu powrotnego kontraktów na indeks WIG20 w kierunku oporu (wcześniej wsparcia) na poziomie 1890 pkt.

Wzrost jest jednak mało zdecydowany, co nie powinno specjalnie dziwić. Prawdopodobieństwo spadku (po licznych sygnałach sprzedaży) jest w tej chwili znaczne. Kontrakty będą musiały poradzić sobie z trojakim oporem: najniżej znajduje się średnia krocząca z 15 sesji (która dopiero co z impetem przełamała SK-45). Nieco nad nią przebiega linia trendu wzrostowego, łącząca dołki z sierpnia i listopada ubiegłego roku; najwyżej znajdują się horyzontalny opór na poziomie 1890 pkt i wolniejsza średnia krocząca.

Cała strefa oporu ma szerokość zaledwie 17 pkt, ale nie sądzę by została przełamana na przykład w piątek. Bardziej spodziewałbym się trendu bocznego (przystanek w trendzie spadkowym) niż klarownej tendencji.

Wskaźniki dzienne potwierdziły ostatni spadek, przełamując nie tylko swe poziomy równowagi, ale również osiągając bardzo niskie wartości. W układzie tygodniowym sygnału sprzedaży nie dał jeszcze cenowy ROC. Ultimate na chwilę naruszył poziom równowagi. Najgorzej dla kupujących wygląda MACD, który przełamał właśnie linię sygnalną. Wcześniej wzrósł tylko do wysokości wyznaczonej przez przełamaną w maju linię długoterminowego trendu wzrostowego.

Ponieważ indeks oraz kontrakty na WIG20 przełamały swe ważne wsparcia, od zachowania przy których uzależniałem ich dalsze ruchy, można założyć, że prędzej futures na WIG20 spadną do poziomu 1780 pkt (koniec spadków) aniżeli wzrosną do szczytu sprzed 4 tygodni.