W Brukseli odbyła się wczoraj prezentacja raportu. - Komisja Europejska ostrzega m.in. przed problemem braku siły roboczej. Dlaczego w takim razie myśli się o utrzymywaniu okresów przejściowych na swobodny przepływ siły roboczej? - pytał Jarosław Pietras, szef UKIE. Jego zdaniem, wątpliwości budzą propozycje w zakresie elastyczności rynku pracy i funduszy strukturalnych. KE proponuje m.in. większe inwestycje w edukację i szkolenia (m.in. budowę Europejskiego Instytutu Technologii), a także zachęty dla młodych do podjęcia zatrudnienia.
Polsce nie podoba się również koncepcja tworzenia "narodowych programów lizbońskich" oraz powoływania osób odpowiedzialnych w rządzie za ich wdrażanie (KE nazywa tę funkcję "Mr i Ms Lisbon"). Według J. Pietrasa, rolę takiego programu może z powodzeniem spełniać przygotowywany przez Polskę Narodowy Plan Rozwoju.
Dokument KE krytycznie ocenia stan realizacji przyjętej w 2000 r. Strategii Lizbońskiej. Zapisano w niej, że do 2010 r. Unia miałaby się stać najbardziej konkurencyjną gospodarką świata i dorównać Stanom Zjednoczonym. Opublikowany w listopadzie 2004 r. raport grupy byłego premiera Holandii Wima Koka stwierdzał jednak, że podstawowe cele strategii - wzrost zatrudnienia netto oraz nakładów na badania i rozwój - nie są realizowane. W. Kok zalecał więc rewizję zadań. Według KE, kraje Unii powinny skoncentrować się na dwóch głównych celach: tworzeniu miejsc pracy oraz zapewnieniu bardziej trwałego wzrostu gospodarczego. Projekt odnowionej strategii będzie jednym z głównych tematów obrad marcowego szczytu UE. Przyjęte zapisy zadecydują m.in. o alokacji pieniędzy w budżecie Unii na lata 2007-2013.
PAP