- Mamy powody, by przypuszczać, że producenci szyb uzgadniali podwyżki cen swoich produktów. Prawdopodobnie, w nieoficjalny sposób dzielili się też rynkiem i ustalali limity dostaw do poszczególnych klientów - tłumaczy najazdy inspektorów unijnych władz monopolowych na siedziby firm rzecznik Komisji Europejskiej Jonathan Todd.
Według unijnych przepisów, za łamanie zasad wolnej konkurencji Komisja może nałożyć na spółkę karę nawet o wartości 10% rocznej sprzedaży. W praktyce jednak zazwyczaj suma, jakiej żąda, stanowi od 2 do 3% sprzedaży.
Takie kary grożą m.in. renomowanym spółkom giełdowym, takim jak brytyjski Pilkington czy francuski Saint-Gobain. Brytyjczycy, w oficjalnym komunikacie przesłanym na giełdę poinformowali, że inspektorzy gościli w siedzibie firmy 22 i 23 lutego. - To było kompletne zaskoczenie. Pojawili się nagle i zabrali trochę dokumentów - mówi, cytowany przez Bloomberga, Iain Lough, dyrektor finansowy Pilkington Group, firmy znanej m.in. z produkcji szyb samochodowych. Jej walory staniały wczoraj na giełdzie londyńskiej aż o 4,6%.
Francuska spółka Saint-Gobain, która szczyci się m.in. z wyprodukowania szkła wykorzystywanego w słynnych piramidach przed Luwrem i wykończeniem sali lustrzanej w Wersalu, też podała w komunikacie, że unijni inspektorzy przeszukali jej kwaterę główną w Paryżu oraz jedną z fabryk w niemieckim mieście Aachen (Akwizgran). Jej notowania spadły wczoraj na paryskiej giełdzie o 3,4%.
Przeszukania dotknęły również oddziałów belgijskiej firmy Glaverbel (należy do japońskiego koncernu Asahi Glass), a także - jak poinformował Jonathan Todd - producentów szkła ze Szwecji i Włoch.